Gdyby nie trzy maszty przebijające dach, nikt nie zwróciłby uwagi na budynek, który swą brzydotą bardziej przypomina fabryczną halę niż jedno z najciekawszych muzeów na świecie. (więcej…)...
To był dość spokojny rok, bez szaleństw, bez fotograficznych uniesień, rzekłbym - mocno rzemieślniczy. Przygotowałem wyjazdy, zabierałem chętnych na warsztaty fotograficzne, poczułem zew wschodu w Naddniestrzu, Ukrainie i Abchazji. (więcej…)...
Przez ostatnie dwa tygodnie byłem na Kubie. Wpatrywałem się w Hawanę i w jej zmarszczki. Głębokie, mocne bruzdy czasu, historii i ludzkich losów. Zmarszczki, których nie da się wygładzić. (więcej…)...
Lubię jeździć na nartach, każdego roku staram się spędzić przynajmniej tydzień na dwóch deskach. Najczęściej jeżdżę do austriackiego Tyrolu, bo to mój ulubiony region. I zawsze zabieram ze sobą mój fotograficzny plecaczek. (więcej…)...