“Jeśli twoje zdjęcia nie są dostatecznie dobre, to znaczy, że nie jesteś dostatecznie blisko” – zwykł mówić Robert Capa, pionier wojennej fotografii reporterskiej. Ale co Cappa ma do niedźwiedzi polarnych? 

Cóż, jestem pewien, że Capa nie miał okazji fotografować tych miłych (z wyglądu) niedźwiadków. Ale myśl, która idealnie odpowiada na pytanie: “dlaczego moje zdjęcia nie są tak dobre” świetnie pasuje do zupełnie innych niż fotografowanie wojny akcji fotograficznych – do fotografowania dzikich zwierząt.

fot. BBC

Być blisko! Ale jak? Na afrykańskich safari odległość od fotografowanych, dzikich zwierząt jest odwrotnie proporcjonalna do długości obiektywu. Innymi słowy: im dłuższy – tym “jesteśmy” bliżej. Chciałoby się być rzeczywiście bliżej, ale to trudne i przede wszystkim kosztowne wyzwanie. Oczywiście można uciec się do fortelu, o którym pisałem jakiś czas temu. Ale kogo stać na ustawianie ukrytych kamer, czekanie, ponoszenie kosztów ich utraty. Dla przeciętnego miłośnika fotografowania nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieję, że samochód, który zabierze nas na safari będzie tym jedynym, który stanie najbliżej, a kierowca – przewodnik wie jak ustawić się pod wiatr, zna najciekawsze wodopoje, gdzie zwierząt mnóstwo, a turystów jak na lekarstwo. Owszem, istnieją agencje organizujące safari, które za odpowiednio większą sumkę zwiększą szansę na lepsze zdjęcia. Czy warto z nich korzystać? No chyba tak. Bo skoro już wybieramy się na zdjęcia to lepiej dopłacić i mieć udane niż skąpić i nie mieć nic ciekawego. Prawda?

Mniejsze dylematy – zwłaszcza te finansowe – towarzyszą twórcom programów TV, którzy nie skąpią, inwestują, czego efektem są tak niesamowite zdjęcia jak te, które zobaczycie poniżej.

Życzę i Wam i sobie takich zbliżeń 🙂

Wersja filmu dla niecierpliwych: