Założenie było proste: mieć pod ręką maszynę, która pozwoli mi szybko zrobić dobrej jakości technicznej zdjęcia i na dodatek szybko umieścić je na Facebooku.

Bo o to chodziło – chciałem Wam na bieżąco pokazywać co fajnego widzimy, co fotografujemy, jaka jest pogoda, jakie warunki w czasie naszej islandzkiej fotoekspedycji. I kto jest ze mną. Wybór padł nie na mojego Nikona D600 ale na smartfon, który spełnił moje oczekiwania: szybko, dobrze i z WIFI, z którym na Islandii nie ma problemu. W ten sposób powstała ta galeria z Samsunga Galaxy S2.

Specjalnie użyłem filtra “baby lens” (funkcja wbudowana w mibilnego Photoshopa), który miał za zadanie sprawić, by zdjęcia były jeszcze bardziej wyizolowane, by prezentowały  specyfikę islandzkich krajobrazów – czasem, nieco ponurych, czasem nieco melancholijnych w nieco innej konwencji, bardziej wesołej. A zresztą – zobaczcie sami.