Kto miałby ochotę na wyjazd do Afryki? Zamknąć w kadrze “wielką piątkę”. Podglądać gepardy? Stanąć oko w oko z lwem? No właśnie, czy na pewno oko w oko?

Safari fotograficzne może być fajnym doświadczeniem. Zakładając, że nie przemieszczamy się na 10 samochodów z grupą dwudziestu takich jak my – obładowanych sprzętem, pchających się w wąskie okienka landrowerów albo wychylających się gdzieś z platformy obserwacyjnej – żeby tylko udało się być jak najbliżej, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcie. Ale i tak zawsze wygrywa ten, kto ma zamontowane 400 mm i zafundował sobie ekskluzywny wypad w kilka osób na maksymalnie dwa samochody. Ma czas no i jest w odpowiednim miejscu. Jest jeszcze inne rozwiązanie. Wymagać będzie odwagi i… szerokokątnych obiektywów. I nieco sprytu i pomysłowości.

Takimi cechami i umiejętnościami, a przede wszystkim świetnym pomysłem wykazał się Anup Shah. aby przygotować album fotograficzny Serengeti Spy postanowił zamontować ukryty aparat i – co po oglądnięciu zdjęć wydaje się raczej oczywiste – zdalnie zwalniać migawkę. Efekt jego pracy możecie zobaczyć na poniższych fotografiach. Z takiej perspektywy i odległości rzadko kiedy ogląda się mieszkańców parków Serengeti i Massai Mara, bo tam właśnie powstały te świetne fotografie. Czy zwierzaki zdawały sobie sprawę z tego, że są fotografowane? Część tak. Małpy słyszały klik migawki i reagowały z ciekawością. Niemniej jednak w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na akcję uchwyconą na zdjęciach. Nie raz dodaje jej nieco pikanterii. Album można kupić w księgarni Amazon już za ok. 25 USD.

Strona www fotografa: www.shahrogersphotography.com