Islandia to osobliwe miejsce. Do niedawna leciało się tu liniami Iceland Express, których operatorem był przewoźnik z Czech.

Największą mniejszością w kraju są Polacy, przysmakiem – hekarl, czyli popsute mięso rekina, a do 1989 r. nie można było kupić na wyspie piwa. I chociaż przez większość roku ciemno tu i chmurno, Islandczycy to urodzeni optymiści.
Gdy w IX w. dotarli tu pierwsi osadnicy – wikingowie – zastali ciężkie warunki: chłód, wulkaniczną skałę, wiatr, deszcz i śnieg. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Islandia wciąż słynie z nieprzewidywalnej, srogiej aury. Krótkie, trwające niewiele ponad dwa miesiące lato może okazać się niewystarczające, by naładować akumulatory na pozostałą część roku. Gdy lato się kończy, na Islandii znów robi się zimno, ciemno i ponuro.

Islandia. Geologiczne brzemię

Te pogodowe zawirowania to efekt walki dwóch mas powietrza: zimnego i suchego z północy z wilgotnym i ciepłym z południa. Walka ta jest na tyle burzliwa i nieprzewidywalna, że prognozy na wyspie rzadko się sprawdzają. Mimo to Islandczyków nie opuszcza dobre samopoczucie. “Leje? Wieje? Nie martw się! Poczekaj 15 min, za chwilę wyjdzie słońce i wtedy zrobi się tu naprawdę przepięknie” – mówią z uśmiechem. I tak w rzeczywistości jest. Ten wielki kawał lawy położony na Grzbiecie Północnoatlantyckim jest symbolicznym miejscem, gdzie stary świat ściera się z nowym. Przez środek Islandii przebiega bowiem geologiczna granica wielkich płyt oceanicznych: północnoamerykańskiej i euroazjatyckiej, które rozchodzą się z energią ok. 2 cm na rok. Czy to dużo? Wystarczająco, by na Islandii wyrosło ponad 140 wulkanów, a mieszkańcy Reykjaviku mieli w kranach gorącą mineralną wodę, o nieco piekielnym zapachu. Prezentem dla turystów są z kolei miejsca, gdzie można dotknąć owych piekielnych mocy: pola wspaniałych gejzerów, czynne wulkany, na które można się wspiąć (jak np. Hekla), oraz liczne ciepłe źródła zamienione w spa.

To geologiczne i klimatyczne brzemię nie przeszkodziło (a może wręcz pomogło), by w rozmaitych rankingach kraj został uznany za najbardziej gorące i romantyczne miejsce, a sam Reykjavik – za Top Destination. I bądź tu człowieku mądry. Wszystko jednak staje się jasne, gdy wjedzie się w głąb Islandii: ten pokryty lawą, nieprzystępny kraj w swej surowości jest po prostu obłędnie piękny. Jest namacalną definicją słów “widok zapierający dech w piersiach”.
[box style=’help’]Ten tekst napisałem dla magazynu Witaj w PodróżyWitaj w podróży

[/box]

W stolicy

Poznawanie Islandii warto zacząć od stolicy. Centrum Reykjaviku to przytulny, zajmujący – dosłownie – trzy ulice na krzyż obszar, pełen drewnianych domków, niewielkich knajpek, sklepików z pamiątkami oraz wielkiego i świetnie wyposażonego centrum informacji turystycznej. Blisko stąd do portu i pod słynną Harpę, a także do ratusza położonego nad malowniczym jeziorkiem Tjörnin, gdzie mieszkańcy i turyści karmią codziennie ponad 40 gatunków ptaków. Najstarszy budynek w Reykjaviku – Fógetinn – pochodzi z 1752 r., a największą atrakcją jest kościół Hallgrimskirkja, z którego rozpościera się wspaniały widok na miasto.Warto też udać się na przechadzkę wzdłuż zatoki: od wspomnianej Harpy aż po zbudowany w 1991 r. pomnik Sólfar (The Sun Voyager). Jeszcze dalej, na wybrzeżu, po drugiej stronie ulicy, znajduje się słynny secesyjny budynek Höfdi, w którym Regan i Gorbaczow uczynili kolejny krok w kierunku zakończenia zimnej wojny. Mieszkańcy stolicy spotykają się z kolei co niedzielę na słynnym pchlim targu, w budynku naprzeciwko portu. Warto zajrzeć tu w poszukiwaniu autentycznych islandzkich pamiątek.

Południe Islandii – ogień i lód

Z Reykjaviku najlepiej ruszyć na południowe wybrzeże i dalej – na wschód – w poszukiwaniu lodu i ognia, dwóch żywiołów, które co rusz ścierają się w walce o palmę pierwszeństwa. By je znaleźć, warto wynająć samochód i w ciągu 10 dni – to optymalny czas – objechać wyspę dookoła.Już niespełna 100 km na południowy wschód od stolicy, w okolicach wulkanu Hekla, znajduje sięulubiony przez turystów górskich region Landmannalaugar. To świetna baza wypadowa na jedno- lub kilkudniowe wycieczki. Po drodze czekają na nas atrakcje geologiczne, pola lawy, obłędnie kolorowe krajobrazy, wulkaniczne jeziora i wspaniałe panoramy. Najpopularniejsza jest długa na 55 km trasa trekkingowa Laugavegur. Liczne rzeki lodowcowe od czasu do czasu niszczą na południu drogi i mosty, ale od tysiącleci budują też najpiękniejsze wodospady, jakie widziało ludzkie oko. Przecinający ogromne, bazaltowe słupy Svartifoss czy spadający swobodnie z 60 m Seljalandsfoss to dwa przykłady wodospadów takiej urody, że po nich ciężko zachwycić się innymi.

[box style=’success’]Warsztaty fotograficzne na Islandii. Dwa tygodnie fotografowania i nauki. Najwspanialsze miejsca, rewelacyjne krajobrazy. Zapraszam już w lipcu. Szczegóły tutaj.  [/box]
W drodze na południe Islandii: kuce jak pieski, owce i lodowce

W drodze na południe warto zatrzymać się też przy którymś z ogrodzonych pastwisk i poczekać, aż do ogrodzenia podejdą islandzkie kuce – uznawane za protoplastów koni, przywiezione na wyspę przez wikingów. Odporne, wspaniałej urody są wytrzymałe i łagodne. Idealnie nadają się do pracy w ciężkich warunkach. Co ciekawe – bardzo lubią kontakt z ludźmi. Niczym pieski podbiegają i każą się głaskać, drapać za uchem i karmić trawą.

Islandzkie pastwiska okupują też niewielkie stada owiec. W sumie jest ich na wyspie dwa razy więcej niż mieszkańców, czyli ponad 600 tys. Jeśli ktoś odwiedzi Islandię we wrześniu, ma szansę uczestniczyć w spektakularnym spędzie owiec w doliny. W akcji uczestniczą nawet helikoptery!

W takim miejscu można się przekonać, że to właśnie przyroda jest największym skarbem wyspy. Jeśli ktoś myśli, że widział już wszystko i nic go nie zaskoczy, na Islandii zmieni zdanie. Latem kobierce mchów mienią się odcieniami zieleni niespotykanej nigdzie indziej, a w słynnej lodowcowej lagunie, na południu, wielkie, błękitne góry lodu spływają lodowcowymi rzekami do morza (można podziwiać to zjawisko z pokładu motorówki przepływającej całkiem blisko lodowca). Aktywni turyści mogą też zafundować sobie trekking na lodowiec Vatnajökull i zobaczyć lodowego olbrzyma od środka. Dosłownie.

Islandia. Filmowe plenery

Na południowym wybrzeżu zaskakujące wrażenie robią szerokie, czarne jak smoła plaże, nad którymi górują strome klify i trawiaste stoki zamieszkane przez ptactwo – w szczególności ikonę Islandii, wesołego maskonura. Jadąc dalej na wschód, mija się region pocięty malowniczymi fiordami, z niewielkimi osadami, często liczącymi zaledwie kilka kolorowych domów. To urocze miejsce, w którym – jeśli ktoś ma czas – warto spędzić nawet kilka dni i z aparatem w dłoni polować na piękne ujęcia. Jeśli oczywiście pogoda na to pozwoli.

Ze wschodu tylko kilka godzin jazdy dzieli nas od słynnego rejonu wulkanicznego Námafjall w okolicy jeziora Mývatn. Pełno tu niewielkich gejzerów, pól z wulkanicznym błotem i wyziewami siarkowymi. Króluje tu nieco piekielny zapach i krajobraz – żółto-brązowych, dymiących pól i wzgórz. Okolicę warto obejrzeć z pokładu awionetki. Widać wówczas i zielononiebieskie jezioro, i liczne pseudowulkaniczne kratery, którymi upstrzona jest okolica. Jezioro jest świetną bazą wypadową nad przepaść islandzkiego olbrzyma – wodospadu Dettifoss. Tutaj właśnie rozgrywała się kultowa scena z “Prometeusza” Ridleya Scotta. Nie tylko Scott jednak upodobał sobie Islandię. Także twórcy kultowego już serialu “Gra o tron” wiele scen, które dzieją się za słynnym murem, ulokowali właśnie na śnieżno-lodowych pustkowiach Islandii.Islandia dla fanów 4WDPętla dookoła Islandii, uzupełniona o marynistyczne atrakcje północy – jak chociażby podglądanie waleni w Husaviku czy koni na farmie w okolicach Akureyri – obejmuje tylko część walorów Islandii. Wracając z objazdu wyspy do stolicy, można zahaczyć – jeśli ktoś ma jeszcze kilka wolnych dni – o bardzo fotogeniczne fiordy zachodnie, stanowiące wręcz pocztówkową esencję Skandynawii.

Jednak prawdziwe obcowanie z Islandią zaczyna się wtedy, gdy zamiast wracać wprost do Reykjaviku, zjedzie się na północy z krajowej jedynki na chociażby kultową F35 – terenową drogę dostępną dla samochodów 4WD, przecinającą wyspę z północy na południe. Trasa prowadzi zupełnymi pustkowiami i odurza krajobrazami. Na szlak warto przeznaczyć dwa dni – wówczas można nieco zboczyć z głównej trasy i wziąć się za bary z przeprawami przez lodowcowe rzeki i jazdę offroad.Islandia. Konstytucja przez internetKażdy, kto był na Islandii, mówi, że chce tu wrócić. Więcej: że wróci tu na pewno. Mimo chwiejnej pogody i groźnych wulkanów, Islandia zaraża urodą krajobrazów i optymizmem mieszkańców, którzy – mimo ogromnego kryzysu ekonomiczno-politycznego sprzed kilku lat – nie zaczęli masowo zaglądać w kieliszki Brennivin, nazywanego pieszczotliwie czarną śmiercią, mocnego alkoholu o smak kminku. Po bankructwie krajowej gospodarki nie wyjechali, ale wzięli sprawy we własne ręce i… napisali nową konstytucję, przez internet. Bez pomocy polityków.Tym samym kraj jeszcze bardziej zbliżył się do politycznego ideału – demokracji bezpośredniej. A ta ma na wyspie długą tradycję, sięgającą 930 r., od kiedy to zgromadzenie ogólne, odbywające się na równinie Pingvellir, wybierało w bezpośrednim głosowaniu 63 członków parlamentu. I może właśnie z tego powodu tak mało naszych rodaków zdecydowało się powrót do Polski w czasie minionego kryzysu? Bo fajnie się mieszka w kraju, w którym ktoś liczy się z głosem każdego obywatela. Prawda?

[box style=’info’]
Islandia praktycznie
Powierzchnia: 103 125 km2
Ludność: 320 tys.
Język: islandzki
Waluta: korona islandzka (100 koron to ok. 2,4 zł)
PodróżLoty bezpośrednie z Warszawy oferuje Wow Air (cena biletu ok. 1600 zł). Taniej można polecieć z Berlina (tymi samymi liniami, już za ok. 700 zł w obie strony). Cena bagażu nie jest wliczona (zazwyczaj ok. 36 euro za lot w obie strony). Na Islandię lata także Finnair (w podobnej cenie). Inna opcja, pochłaniająca nieco więcej czasu, to prom z Danii (z 2-dniowym pobytem na Wyspach Owczych) – za ok. 1300 euro w obie strony.WizaNie jest wymagana. Islandia nie jest krajem członkowskim Unii Europejskiej, ale można wjechać z dowodem osobistym.PieniądzeNajlepiej zabrać euro i wymienić w kantorze na lotnisku albo płacić kartami kredytowymi – można to zrobić w zasadzie wszędzie.Informacja turystycznaNa lotnisku otrzymamy zarówno mapy, jak i przewodniki “Dookoła Islandii”. Można też ściągnąć wszystko jeszcze w domu, też za darmo, z internetu (www.heimur.is/world). Punkt informacji turystycznej znajduje się w samym centrum Reykjaviku. Oferuje bardzo dużo materiałów, w przeważającej mierze bezpłatnych.

Noclegi
Niestety, są drogie. Najtańsza opcja to sieć hosteli Hostelling International (www.hostel.is). Noc dla dwóch osób w wieloosobowym pokoju to wydatek ok. 40 euro. Sieć hosteli jest wprawdzie duża, ale rezerwacje warto robić z wyprzedzeniem. Najtańsze hotele to wydatek ok. 100 euro za dwójkę.

Transport
Z uwagi na to, że sieć lokalnych połączeń autobusowych jest bardzo mała, autobusy jeżdżą dość rzadko, a pociągów nie ma wcale, optymalnym rozwiązaniem jest wynajęcie samochodu. Możemy nim dotrzeć do wszystkich atrakcyjnych miejsc. Wynajem auta osobowego w sezonie letnim to wydatek ok. 80-100 euro za dzień. Samochody z napędem 4WD, pozwalające na wjazd na drogi oznaczone literką F (np. F35) są ok. 30-40 euro droższe. Od maja ceny aut rosną, zmniejsza się też ich wybór. Znacznie spadają późną jesienią i zimą. Warto kupić specjalną kartę na paliwo (np. na stacji N1) i pamiętać, że stacje benzynowe są zamykane wieczorem.JedzenieW stolicy i większych miastach jest spory wybór barów i restauracji. Ceny zaczynają się od 8 euro za posiłek (np. kebab w syryjskim barze). Przeciętny obiad w restauracji – jedno danie z napojem i deserem – to wydatek min. 20 euro. Na trasie dookoła Islandii są też restauracje w stacjach benzynowych sieci N1.
[/box]

Zobacz i zrób koniecznie na Islandii

Reykjavik
Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli jakaś atrakcja Reykjaviku leży dalej niż 10 min piechotą z centrum, nie warto się tam wybierać. I rzeczywiście, coś w tym jest. Zwiedzanie warto zacząć od wieży kościoła Hallgrimskirkja przypominającego budowlę rodem z Tolkienowskiego “Władcy pierścieni”. Z wysokości 74,5 m widać kolorowe miasto, zatokę, góry, oryginalny szklany budynek Harpa i stalowy pomnik The Sun Voyager. Zimą koniecznie trzeba wpaść na Winter Lights Festival. A o dowolnej porze odwiedzić muzeum penisów. Poważnie.

Złota Pętla
 Islandia w miniaturze. Do objechania w jeden, intensywny dzień – z Reykjaviku, najlepiej wynajętym autem lub z wycieczką zorganizowaną. Biegnie przez słynne Pingvellir, gdzie w 930 r. zebrał się jeden z najstarszych parlamentów świata, monumentalny wodospad Gullfoss, gejzery doliny Haukadalur, ze słynnym Geysir na czele czy w końcu futurystyczną stację geotermalną Nesjavellir i jezioro wulkaniczne Kerid. Jeśli wystarczy czasu, warto zahaczyć też o skansen Árbajarsafn, w którym można zobaczyć m.in. wiejską architekturę Islandii.

Podglądanie waleni
Można to zrobić w Reykjaviku, ale lepiej w tym celu udać się do położonego na północy Husaviku. Przerobiona z kutra rybackiego łódź wiezie turystów do wylotu fiordu, gdzie czekają walenie: skaczą, obracają się w wodzie i… pogwizdują. Oczywiście musimy mieć trochę szczęścia, żeby zobaczyć te popisy. Ale to akurat zdarza się bardzo często. Nie bez powodu miasto nazywane jest europejską stolicą obserwacji waleni. Prawdopodobieństwo spotkania tych wodnych olbrzymów – w tym płetwala błękitnego, największego ssaka na ziemi – jest tu ogromne. Po rejsie warto zajrzeć do muzeum waleni.

Blue Lagoon 

Spa, jakiego świat nie widział. Jest tu… surrealistycznie. W kąpielisku znajdującym się tuż obok elektrowni geotermalnej Svartsengi na chętnych czeka ciepła, pełna pożytecznych minerałów woda morska. Pośród wulkanicznych skał, w białoniebieskiej cieczy, można miło spędzić czas. Jest tu też bar, są i drinki. Można wzajemnie nacierać się białą mazią – co z pewnością zacieśni więzy przyjaźni – albo kupić komplet firmowych kosmetyków i parafarmaceutyków i zrobić to samo w domu. Nad spa góruje platforma widokowa – idealna do zdjęć. Miejsce znajduje się niedaleko Reykjaviku (40 min autem) – w połowie drogi na lotnisko w Keflaviku.

Zorza polarna

Zima na Islandii ma podstawową zaletę: ceny lotów i wynajmu aut mocno spadają. To też najlepszy okres, aby na własne oczy zobaczyć jedno z najbardziej niesamowitych zjawisk na Ziemi: zorzę polarną. Biura organizują specjalne wycieczki, które prowadzą w miejsca, skąd widok jest najlepszy. Ale można też zorganizować podobną wyprawę samemu. Ważne, by noc była bezchmurna, a obserwacja prowadzona z dala od miasta. O to ostatnie na Islandii akurat niezbyt trudno.

Wyprawa na Eyjafjallajökull 

Kolejny dziw Islandii: każdy go zna, ale mało kto potrafi wymówić jego nazwę. Położony na południu Islandii słynny wulkan, który wielu osobom pokrzyżował plany lotnicze w 2010 r., to gratka dla miłośników trekkingu. Wspinaczka na 1651 m n.p.m. zajmuje cały dzień (zaczyna się niewiele nad poziomem morza). W nagrodę otrzymuje się wspaniałe widoki na Heklę, wyspy Vestmannaeyjar i prawie połowę Islandii.