Po dwóch plenerach na szeroko pojętym Podhalu, jesiennym i zimowym, przyszedł czas na Góry Stołowe. I znów byłem pełen obaw, i znów zastanawiałem się czy te cztery dni przesiedzimy w deszczu, pijąc piwo i oglądając zdjęcia czy też aura będzie dla nas sprzyjająca.

Była, aż nadto. Zafundowała nam słońce, mnóstwo słońca, brak chmur (tu akurat się nie popisała, przecież chmury to podstawa!) i mnóstwo mgły. Ta ostatnia była raczej mało mobilna i zamiast dać nam szansę na wyjęcie szarych filtrów i malowanie ruchem tkwiła sobie w dolinach czekając… niewiadomo na co.

Ale nie będę narzekał. Udało się zrealizować zaplanowane zdjęcia na Szczelińcu, w Błędnych Skałach i czeskim Adrszpachu. No i oczywiście wszędzie w okolicy. Na dodatek okazało się, że Kudowa Zdrój to eldorado dobrego jedzenia, więc pomiędzy zdjęciami, a zajęciami z edycji zdjęć czarno białych; pomiędzy pobudkami na wschód słońca, a rozmowami na temat budowania portfolio fotograficznego używaliśmy sobie, gastronomicznie. Gdy nie jedliśmy i nie dyskutowaliśmy, to sprawnie, mimo sporej gromadki – było nas 14 osób –  przemieszczaliśmy się od miejsca do miejsca, dokumentując bez dwóch zdań najpiękniejszą porę roku w tym rejonie.

Kolejny plener zapewne wiosną. Tymczasem małe, towarzyskie resume i oczywiście wybrane zdjęcia uczestników pleneru. Podobają Wam się? Piszcie w komentarzu pod postem!

 

  • Elzbieta Targonska

    Piękne foty !! Poetyckie klimaty i taka świetna młodzież Ci sie Piotrze przytrafiła . Moje typy to paproć w skale Joli Eliasz i słońce z woalem Grzegorza Wydmańskiego. Genialne.