Jeśli zastanawiasz się nad programem, który pozwoli ci w sposób szybki, efektowny i efektywny edytować i zarządzać kolekcją zdjęć przeczytaj ten wpis.

W dobie fotografii cyfrowej edycja komputerowa zdjęcia jest czymś absolutnie koniecznym – podobnie jak w czasie pracy z powiększalnikiem (proces maskowania) czy w labie, gdy pewne (niestety dość ograniczone) elementy wywołanego obrazu były zmieniane na etapie „druku” – powiększenia na papierze. Lightroom jest programem, który został stworzony dla fotografów. Takich jak ty.

Niekiedy toczę boje z użytkownikami Photoshopa, którzy próbują przekonać mnie, że PS-ik to najlepszy program do edycji zdjęć. Niestety nie jestem w stanie zgodzić się z tą opinią. Szybkość edycji, powtarzalność kroków, do tego praca na dużych grupach zdjęć i w końcu samo zarządzanie zdjęciami to argumenty, które biją na głowę pracę z Photoshopem. Poniżej 10 argumentów by zacząć pracę z Lightroomem. I uwaga: nie namawiam do zakupu oprogramowania. Jeśli ktoś w moim poście doszukuje się jakiejś formy nacisku to proponuję ściągnąć w pełni funkcjonalną wersję próbną, ważną 30 dni i potestować. A potem podjąć decyzję. A jeśli miałbyś ochotę lepiej poznać program – możesz zapisać się na moje warsztaty, o tutaj.

  1. Dwa w jednym: zarządzanie i edycja

To poważny argument. Adobe Lightroom pozwala na zarówno budowanie logicznej biblioteki – porządkowanie zdjęć  – jak i edytowanie. A wszystko w jednym miejscu, bez potrzeby przełączania się na inne programy. Możesz tutaj tworzyć katalogi „geograficzne” (np. dla odwiedzanych miejsc, krajów), kolekcje specjalne (np. najlepsze zdjęcia portretowe) jak i te oparte o słowa kluczowe (zdjęcia wykonane w czasie błękitnej godziny w Chorwacji i w Grecji). A wszystko jednym klikiem. Tym samym edycja może być oparta o dowolne, skatalogowane grupy zdjęć. Do tego wszelkie ratingi: gwiazdki dla najlepszych zdjęć, flagi, zaznaczenie kolorem wybranych. Plus inteligentne wyszukiwanie: zadanie pod tytułem pokaż mi wszystkie moje zdjęcia, które zrobiłem obiektywem 14 mm w czasie od 1 do 31 maja 2014 to kilka klików.

  1. Najlepszy algorytm edycyjny

Lightrooma zacząłem używać dopiero wtedy, gdy dowiedziałem się, że Adobe postanowiło kupić firmę Pixmantec, która stworzyła program RawShooter. Wcześniej właśnie RawShooter był moim ulubionym programem do edycji plików RAW – cyfrowych negatywów. Gdy porównywałem jakość JPEG-ów generowanych przez oba programy – Lightroom pozostawał sporo w tyle. I nagle wszystko się zmieniło. Z moich analiz porównawczych wynika, że najlepszą jakość finalną obrazu dostaniesz w Adobe Lightroom.

  1. Ogromna paleta narzędzi

Gdybym napisał, że w Lightroomie możesz wszystko to byłbym blisko prawdy. Doprecyzuję – wszystko to, co potrzebne do edycji zdjęcia. Takiej edycji, która wyklucza fotomontaże, sklejanie elementów różnych zdjęć, usuwanie elementów zdjęć (nie stosuję takich metod). Możesz tu i stworzyć obraz HDR i panoramę  – z kilku zdjęć (w efekcie powstaje plik DNG czyli RAW z panoramą! To tyle jeśli chodzi o łączenie zdjęć), ale przede wszystkim dokonać pełnej obróbki elementów zdjęcia: od jasności, kontrastów, korekty kolorystycznej po detaliczne korekcje związane z wybranymi fragmentami  – korekty tonalnej, poszczególnych kolorów, ostrości, ziarna, redukcji szumów, korekty aberracji, perspektywy, dopisania profilu obiektywu do zdjęcia czy w końcu emulacji tradycyjnych materiałów światłoczułych. Jest tego naprawdę sporo, co ma plus i minus – trzeba nieco zachodu by pojąć na czym polegają owe korekty i jak współgrają w czasie pracy nad zdjęciem. I dużo samozaparcia by nie popaść we wszechobecny „fotoszopizm”.

I co ważne korekta wprowadzane są bezstratnie (plik źródłowy nie podlega edycji, zaś plik docelowy – JPEG czy TIFF ma najlepszą możliwie jakość), możesz dowolnie wersjonować zmiany (by porównać efekty), cofać je.

  1. Oszczędność miejsc na dysku.

W czasach analogowych i Photoshop-owych moja kolekcja skanów i wersji zdjęć – efektu edycji – była ogromna. Jeden, ważący po zeskanowaniu ok. 100 – 150 MB obrazek często multiplikowałem 4, 5 razy! W Lightroomie twoje zdjęcie waży tyle ile ważyło po zapisaniu z karty aparatu. A wszelkie wersje, wersje edycji, wirtualne kopie zdjęcia to tylko i wyłącznie kilkaset cyferek zapisanych w pliku tekstowym, który magazynuje wszelkie posunięcia edycyjne. Nie masz potrzeby generowania plików – chyba, że chcesz wysłać komuś, wrzucić na FB czy do galerii internetowej. Zaraz po tym możesz skasować wygenerowane pliki i cieszyć się wolnym miejscem na dysku. Taka opcja jest prawie nie możliwa w Photoshopie. Piszę prawię, bo możesz zapisywać zdjęcie jako PSD, do tego warstwy edycyjne etc. Ale komfort pracy w Lightroomie jest o niebo większy. Prawdą jest, że backup biblioteki Lightrooma  (miejsce gdzie są przechowywane wglądówki zdjęć w programie i inne ustawienia) może spuchnąć – ale wiedza na temat jak zarządzać taką biblioteką pozwoli zapobiec nadmiernemu rozrostowi. A ten i tak jest niewspółmiernie mniejszy niż za czasów skanowania slajdów.

beforeafter

  1. Automatyzacja pracy – edycja grup zdjęć i presety

Wyobrażasz sobie sytuację, że masz kilkadziesiąt zdjęć z tej samej sesji (np. grupa rybaków przy sieciach gdzieś nad morzem) i chcesz je przygotować, edytować. Podstawową edycję (zapewne z 80% całej edycji zdjęcia) możesz w banalnie prosty sposób skopiować na pozostałe zdjęcia. Czyli edytujesz jedno, a w efekcie edytujesz całość sesji. Oszczędność czasu jest przeogromna. Do tego Lightroom pozwala tworzyć specjalne funkcje, pozwalające automatyzować samą edycję – tzw. presety. Możesz je tworzyć w wielu miejscach, w zasadzie prawie wszędzie. Np. korekta temperatury barwowej, zmiana kontrastów czy nasycenia kolorów odbywa się jednym klikiem. Podobnie – jeśli podoba ci się stylistyka rodem z analogowych negatywów możesz ściągnąć za darmo, kupić lub samemu zrobić presety, które jednym klikiem zmienią w twoim zdjęciu tony na te ze starej Agfy czy czarnobiałego Ilforda XP2. A na koniec, jednym klikiem możesz wszystkie obrobione zdjęcia „wypluć” z programu np. w formacie JEPG czy TIFF – mało tego: o określonej wielkości, rozdzielczości – zgodnie z potrzebami.

  1. Praca na wielu komputerach i… bez zdjęć

A co jeśli wyjeżdżasz i zabierasz tylko laptopa, a zdjęcia pozostają w twoim backupie w domu, albo w domowym, „dużym” komputerze? Nic straconego. Możesz po pierwsze zabrać ze sobą plik katalogu Lightrooma i „wciągnąć” go do programu zainstalowanym na podróżnym laptopie. Po drugie możesz też zaznaczyć te zdjęcia, które chcesz edytować „w podróży” lub po prostu poza domem (opcja smart preview) i wówczas powstaną ich specjalne, niewielkie wersje w katalogu, które możesz edytować. A potem, po powrocie wszelkie edycje zostaną przepisane na główne, oryginalne zdjęcia. Kupując Adobe Lightroom CC możesz zainstalować program np. na dwóch komputerach i używać zamiennie – dla mnie to idealne rozwiązanie, bo programu używam na stacjonarnym, “dużym” komputerze do zdjęć i laptopie, który zabieram w podróż. Programy nie mogą być uruchomione równocześnie, ale indywidualnie.

  1. Kontrola efektów pracy

Obrobione zdjęcia możesz bardzo łatwo porównywać  – jednym klikiem – do wersji pierwotnych. Mało tego – na jednym ekranie możesz wyświetlić wszystkie wersje tego samego zdjęcia i porównać efekty. Możesz dokonać selekcji i w prosty sposób wybrać najlepszą, najbardziej pasującą ci wersję tego samego zdjęcia.

  1. Prezentacja obrobionych zdjęć na wiele sposobów.

Co możesz zrobić z przygotowanymi w Lightroomie zdjęciami? Wiele, dla mnie… o wiele za dużo. Ale po kolei: możesz stworzyć JPEG-i albo TIFY do druku, możesz wydać w postaci albumu – książki (zamówić fizycznie książkę!), albo książki w postaci PDF-a, stworzyć pokaz w formacie mp4, albo zrobić stronę www – galerię. Możesz wypalić CD albo DVD A na dodatek możesz umieścić zdjęcia na mapie  – ręcznie lub automatycznie, gdy twój aparat zapisuje położenie z pomocą GPSa, a także załadować log (tzw. tracklog) z innego GPS-a i zsynchronizować z nim zdjęcie, by na bazie analizy czasu wykonania zostały umieszczone w odpowiednich miejscach na mapie.

  1. Zabezpieczenie własnych zdjęć

Nie ma idealnego zabezpieczenia zdjęć przed ich nieuprawnionym użycie. Lightroom daje Ci jednak możliwość dopisania do pliku twoich danych teleadresowych i warunków użycia zdjęcia, a także umieszczenia specjalnego znaku wodnego na zdjęciu. Oczywiście wszystko, po konfiguracji, dzieje się automatycznie.

  1. Niska cena.

Oczywiście relatywnie, bo dla kogoś 570 zł to dużo, dla kogoś innego wcale nie tak wiele. Faktem jest, że za te pieniądze mamy program łączący w sobie wiele funkcji, czyli de facto kilka programów. A jeśli porównany cenę do chociażby zakupu slajdów i ich wywołania (ok. 70 zł za sztukę) to okazuje się, że to… koszt 8 rolek! Program można kupić na dwa sposoby:

UWAGA: Lightroom 6 i Lightroom CC to w zasadzie te same wersje programu, pozwalające na identyczną edycję zdjęć i zarządzanie ich bazą. Ten ostatni, dostępny wyłącznie w programie Creative Cloud (stąd nazwa CC), daje możliwość pracy na urządzeniach mobilnych. Detaliczne rozpisanie różnic pomiędzy wersją 6 a CC znajdziesz tutaj.

 

 

Strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.