To jedyny kontynent, którego jeszcze nie odwiedziłem. O mały włos.

A stała przede mną perspektywa blisko trzech miesięcy  w Antarktyce i w okolicach. Na dodatek z aparatem w dłoni! Póki co się nie udało. Na szczęście szansa jest więc nadzieja wciąż we mnie żyje. Od czasu do czasu podsycam ją bo mam okazję zerknąć na antarktyczne obrazki. Na ekrany kin wchodzi właśnie dokument Anthonyego B. Powella  “Antarktyda – rok na lodzie”, który w prosty, uroczy wręcz sposób prezentuje… No właśnie. Nie naukowców, nie badania, nie próbuje tłumaczyć zmian klimatu czy zachowań stadnych pingwinów, nie próbuje szukać filozofii jak Werner Herzog w świetnym filmie “Spotkania na krańcach świata”. To film o zwykłych ludziach pracujących w kuchni, magazynach, odpowiedzialnych za utrzymanie w działaniu przeróżnych urządzeń i systemów. O ludziach, bez których bazy antarktyczne nie miałyby szans na przetrwanie.

To film o codzienności nowozelandzkiej i drugiej, będącej pod zarządem USA bazy antarktycznej. Letniej i zimowej codzienności. To film dla każdego kto chciałby poznać od kuchni jak funkcjonuje człowiek w środku zimy w jednym z najzimniejszych miejsc świata. Dokument jest bardzo osobisty. A raczej staje się – z upływem minut projekcji i dni polarnej nocy – osobisty. Kolejny raz okazuje się, że reportaż realizowany od środka zyskuje na autentyczności: twórca jest częścią antarktycznego środowiska, więc łatwiej mu i zadawać pytania i uzyskiwać odpowiedzi. Człowiek jawi się tu jako maleńki, poddany i obnażony, bezbronny i  pełen pokory. Karty rozdaje  Matka Natura, z jej złymi humorami, ale i pogodnym, słonecznym, rozchmurzonym czołem.

Ogromnym atutem filmu jest fakt wykorzystania zdjęć typu timelapse, które w niesamowitych okolicznościach przyrody zyskują na przekazie. Twórcom udało się zarejestrować wiele ciekawych wizualnie zjawisk pogodowych i kosmicznych. Zdjęcia są bajeczne. Pewnie osobną historię można by nakręcić o tym jak w warunkach huraganowych wiatrów i mrozów poniżej -40 stopni Celsjusza używać sprzętu fotograficznego. Autor nie zanudza nas jednak wiedzą techniczną, stawiając przede wszystkim na ludzi i ich historie. A te… są tak niesamowite jak niesamowity jest antarktyczny kontynent.

Film możecie zobaczyć 12 marca w sieci Multikina  o godz 19:00 (Bydgoszcz, Gdańsk, Gdynia, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Olsztyn, Poznań 51, Rzeszów, Szczecin, Warszawa Ursynów, Warszawa Złote Tarasy, Wrocław Arkady i Zabrze)

Posłuchaj dyskusji o filmie i codzienności w polskiej bazie na Antarktydzie.