W 2016 roku wracałem fotografować w miejsca dobrze mi znane, ale i odwiedziłem te całkiem nowe. 

Gdy patrzę na zdjęcia z minionego roku i jeszcze z poprzedniego mam świadomość, że złapałem Pana Boga za nogi: mogę fotografować wszystko to, co lubię, poświęcając się słowu i fotografii w zasadzie w 100%. Tym wpisem nie będę już Was przynudzał opowieściami (kto się chce ponudzić – niechaj klika tu), ale skupię się na obrazach. No więc jest, po raz kolejny, całoroczny ranking moich ulubionych zdjęć. Nie piszę “najlepszych” bo emocje, które łącza mnie i z miejscami i okolicznościami fotografowania nie pozwalają mi spojrzeć na nie krytycznie – tak jak potrafiłbym spojrzeć na zdjęcia innego fotografa. Ale może Wy ocenicie, które z nich podobają się Wam najbardziej. I w ogóle: czy podobają? Zapraszam do oglądania i komentarzy pod wpisem. 

  • Aga z podróży szczypta

    wszystkie zdjęcia zachwycają. Moje serce skradły zdjęcia: “Hawański Malecon w czerni i bieli” oraz “6 dni w Buenos”.

  • Carlos de levar

    Pytanie mam w zasadzie krótkie.Jak wygląda sprawa fotografowania w Hawanie i ogólnie na Kubie?Czy trzeba się pytać żeby nie było nieprzyjemnych sytuacji ,czy wyciągają ręce po pieniądze za fotografowanie?Starsza pani z cygarem tak zarabia i to rozumiem-pytam o zwykłych ludzi,taksówkarzy,piekarza,goscia stojącego na rogu ulicy itp.Co można ,a czego nie fotografować?Czy trzeba mieć oczy z tyłu głowy żeby nie stracić aparatu i nie dostac w czapke ;).
    z góry dzieki za rady.
    Pozdrawiam

    • Byłem miesiąc w kwietniu – maju 2016. Było wciąż bezpiecznie i bezproblemowo. Fotografowanie tam to przyjemność. Radość ma i fotografowany i fotograf. Oczywiście warto zatrzymać się, pogadać, dopytać. Są ciekawi nas, my ich też powinniśmy.

  • Elzbieta Targonska

    Piotrze, zdjęcia są niezwykłe i dobrze o tym wiesz, więc nie będę Ci kadzić . Mnie ujęła ich różnorodność, “soczystość” barw lub/i emocji. Zachwycają.
    Ale żeby nie było tak słodko to najmniej – skądinąd śliczne łodki z paralotni ( tu jednak mistrzem dla mnie jest Kacper Kowalski), natomiast creme de la creme to powitanie reemigrantów w Hawanie, błękitne Baracoa i Patagonia w kolorze ochry. Gratuluję kadrów!