Fotografowanie zimą, w niskich temperaturach wymaga uwagi. Gdy spadnie śnieg i ściśnie mróz, większość z Was zamyka aparat na cztery spusty, czekając – po bajecznie kolorowej jesieni – aż w końcu przyjdzie zielona wiosna i znów będzie można fotografować. Niepotrzebnie. 

Zima to jedna z ciekawszych fotograficznie pór roku. W słoneczne dni łatwo o piękne, sięgające kilkudziesięciu kilometrów panoramy, oryginalne zjawiska atmosferyczne (np. inwersje temperatur) i – co za tym idzie – spektakularne widoki. Monochromatyczny charakter zimy daje też szansę na budowanie ciekawych kolorystycznych zestawień, choćby z barwnymi narciarzami na stoku. A w górach wysokich dość często zdarzają się sytuacje, kiedy chmury zalegają nisko w dolinie, zaś białe szczyty pięknie lśnią w zimowym ostrym słońcu – to idealny moment, by zrobić efektowne zdjęcie.

Trzeba jednak pamiętać, że piękne górskie widoki często wychodzą dość płasko na fotografii, dlatego najlepiej zawrzeć w kadrze dwa, trzy plany: pierwszy (główny) i tło. Do tego jakiś element, którego skalę łatwo rozpoznać: człowiek, budowla, kolejka górska. Taki zabieg sprawi, że gdy będziesz oglądał zdjęcie na monitorze czy wydruku, poczujesz skalę i wielkość, zobaczysz przestrzeń, którą chciałeś zamrozić w klatce. Aby dalekie plany były wyraźnie widoczne (ostre), musisz ustawić numerycznie dużą przysłonę (f/11, f/13). Jeśli dysponujesz tylko aparatem kompaktowym, wybierz program krajobrazowy.

Zimowy plener fotograficzny: Tatry, Podhale, Spisz i Pieniny. Chcesz pojechać? Kliknij tutaj. 

Szczególnie ciekawie wyglądają zimowe krajobrazy gdy fotografujemy w czasie dni z chmurami, kiedy słońce od czasu do czasu oświetla stoki, fragmenty szczytów. Warto wówczas polować na plamy świstała, przyglądać się plastyce krajobrazu, robić dużo ujęć, wyczekiwać. Tak, później czeka nas sporo pracy z selekcją zdjęć w komputerze, no ale… coś za coś. 

Będąc na nartach, często chcesz uwiecznić szusujących. W tym celu dobrze jest, mając lustrzankę, zastosować tzw. długi obiektyw (o dużym zakresie ogniskowych, np. do 200–300 mm). Fotografować należy z oddali (tzw. odejście), ustawiając ostrość na interesującym nas celu, najlepiej z włączonym śledzącym autofokusem. Zdjęcie uzyska wtedy ładną głębię i naturalność.

 

Kolejną rzeczą, z którą muszą się zmierzyć miłośnicy fotografii zimą, jest… śnieg. W ciągu dnia, na zdjęciach ma on często niebieską dominantę (zwłaszcza w cieniu), chociaż w rzeczywistości był biały jak mleko. Aby uniknąć tego zjawiska, musisz nauczyć się ręcznego ustawiania balansu bieli. Można to zrobić w każdej lustrzance oraz zaawansowanych kompaktach. W przypadku prostych aparatów kompaktowych trzeba ustawić odpowiedni automatyczny tryb balansu bieli.

Ręczne ustawienie tego parametru najlepiej wykonać, fotografując coś, co jest białe lub szare (i oświetlone, nie jest w cieniu), a następnie wczytując to zdjęcie do komputera i wskazując jako wzór kolorystyczny (np. Adobe Lightroom ma taką funkcjonalność w module BASIC sekcji Develop). Wówczas można już post factum, w cyfrowej ciemni, czyli w naszym domowym komputerze, dokonać korekty i usunąć ten nieładny niebieski kolor.

Dodatkowym sposobem jest delikatne prześwietlanie zdjęć z dużą ilością śniegu w kadrze (korekta na plus). No chyba, że zafarb jest elementem budującym nastrój zdjęcia, wynikającym z pory fotografowania (wschód lub zachód słońca, błękitna godzina etc). 

 

 

 

Jeśli planujesz i fotografowanie i jazdę na nartach, świetnie sprawdzi się niewielki aparat kompaktowy lub bezluterkowiec. Z lustrzanką jeździ się trudniej: najlepiej wozić ją w małym plecaku, zapiętym w pasie i na piersi, dla stabilności (ja używam plecak Ortovox Free Rider 24). Nie zapomnij o zabezpieczeniu sprzętu przed śniegiem. Jeśli body Twojego aparatu jest uszczelniane, to mały problem. Jeśli jednak nie – przydadzą się specjalne pokrowce na takie właśnie warunki (np. firmy Manfrotto).

ZOBACZ: relacja z zimowego pleneru z Fotografem w Podróży

Podsumowując:

1. Zimą uważaj na… niskie temperatury

Mróz sprawia, że bateria w aparacie szybciej się wyładowuje, dlatego warto zabrać ze sobą dodatkową, a nawet dwie czy trzy. Staraj się nie korzystać z wyświetlacza (i funkcji live view) – pożera mnóstwo prądu. Niska temperatura może też sprawić, że elektronika nowoczesnych aparatów zacznie płatać figle i pokazywać np. nieprawdziwe parametry ekspozycji. Poza tym aparat w takich warunkach reaguje znacznie wolniej na wprowadzane korekcje czy wyświetlane menu. Na utratę mocy szczególnie narażone są bezlusterkowce – pochłaniają znacznie więcej energii niż lustrzanki. W tym przypadku cztery baterie to minimum na dzień (na szczęście krótki, bo zimowy) fotografowania.  

2. Zimą uważaj na wilgoć

Po kilkudziesięciu minutach fotografowania na mrozie nie próbuj wchodzić z aparatem na szyi do bacówki, schroniska czy innego pomieszczenia – zwłaszcza, jeśli jest pełne narciarzy. W środku będzie ciepło i bardzo wilgotno, co sprawi, że w Twoim aparacie i obiektywie błyskawicznie skropli się para wodna. Może to doprowadzić do zaparowania soczewek obiektywu i uszkodzenia sprzętu. Przywrócenie go do stanu używalności (odparowanie wody z wnętrza obiektywu) może potrwać nawet kilka tygodni. Sprzęt najlepiej pozostaw na mrozie (np. w samochodzie; zabierz tylko baterie – ogrzane samoistnie zyskają nieco energii) lub zapakuj do szczelnego, suchego worka (np. grubego worka ma śmieci) i dopiero wówczas wejdź do środka. Tę samą metodę stosuj po powrocie do domu – niech sprzęt spokojnie “dojdzie do siebie” – złapie domową temperaturę, dopiero wówczas wyjmij go, rozłóż i pozwól mu obeschnąć – “rozciągnij” zoomy, wymontuj obiektyw z body, wyjmij baterię i kartę, pozostawiając otwarte sloty. Po takim suszeniu warto nieco przetrzeć styki obiektywów, bagnetu i baterii. Lepiej nie wkładaj sprzętu na kaloryfer. 

3. Zimą uważaj na łamliwy plastik

Plastik na mrozie staje się bardzo kruchy. Ostrożnie zmieniaj obiektywy (jeśli mocowanie to plastikowy bagnet), rozstawiaj statyw i blokuj zatrzaski teleskopowych nóg. Uważaj na klapki od slotów kart pamięci czy odchylane wizjery. Wystarczy je zbyt mocno docisnąć (a w rękawiczkach nie masz wyczucia siły) i problem gotowy – pękną.

4. Jakie ubranie na zimowe fotografowanie?

Fotografowanie to zazwyczaj bardzo statyczne zajęcie, dlatego ubierz się nieco cieplej niż w czasie zwykłego wyjścia na dwór (lub na pole – dla mieszkańców Galicji). Mój, zimowy zestaw wygląda następująco (wersja statyczna, czyli taka kiedy za dużo się nie “wspinam” do miejscówek):

  • buty THE NORTH FACE Chilkat III (możliwość dołączenia raków półautomatycznych) 
  • skarpetki narciarskie Rohner Powertech
  • spodnie narciarskie Etirel M-Tech Insulation Aquamax 5000 (ocieplenie Thinsulate)
  • getry Polartec® Power Grid
  • koszulka z wełny merynosa Decathlon Forclaz Techwool 190
  • polar Berghaus Deception Full Zip
  • kurtka Jack Wolfskin Anchorage Parka
  • rękawiczki Berghaus ICEFALL XCR 
  • buffka Brubeck – Lądek Mountain Festival edition 
  • czapka EISBAR Thinsulate Tirol edition
  • gogle narciarskie Julbo 
  • plecak f-Stop Loka UL

Do tego, na podejścia, zamiast kurtki Jack Wolfskin – kurtka Berghaus Cape Wrath GORE-TEX Active Shell zakładana albo bezpośrednio na merynosa albo na polar. 

Rusinowa Polana, plener fotograficzny, jest minus 25 stopni...

Rusinowa Polana, plener fotograficzny, jest minus 25 stopni…

I na koniec. Zabierz ze sobą coś ciepłego do picia (termos), słodycze lub owoce kandyzowane oraz telefon komórkowy z naładowaną baterią. Fotografuj w rękawiczkach – możesz użyć podwójnej pary (cienkie i grubsze założone naraz – gdy fotografujesz, ściągasz grubsze) lub specjalnych, fotograficznych z „odłączanymi” palcami prawej dłoni. Z drugiej strony – zimą łatwo o poważne poparzenia słoneczne. Słońce, odbijając się od śniegu, opala w zasadzie z każdej strony. Dlatego warto zabezpieczyć odkrytą skórę kremami z wysokimi filtrami przeciwsłonecznymi. Zwłaszcza z końcem zimy, gdy jest nieco cieplej i chętnie wystawiamy twarz i ręce do słońca.

Zawsze gdy idziesz w góry zimą, szczególnie gdy idziesz sam – powiedz komuś, zostaw informację jaką trasę chcesz pokonać i kiedy mniej więcej planujesz wrócić. A gdy wrócisz – zamelduje się, że jesteś. Wpisuj się do książek wyjść w schroniskach, i pamiętaj o numerze ratunkowym – 601 100 30.