Odważni, prawi, chętni do pomocy poszkodowanym. Wreszcie romantyczni i najprzystojniejsi w regionie. A do tego wciąż związani wspólnotą plemienną. Wręcz nie do wiary!

Do tego religijni, bo blisko 95% wszystkich mieszkańców Czarnogóry wyznaje jakąś wiarę. Ale pierwsza rzecz jaka uderza w oczy odwiedzającego kraj to wzrost. Czarnogórcy uchodzą bowiem za najwyższych w świecie, ze średnią 186 cm dla mężczyzn i 171 cm dla kobiet. Wychowani w górach, zaprawieni w partyzanckich bojach wyznają zasady, które można opisać dwoma słowami: Čojstvo i Junaštvo czyli godność i odwaga. I co ciekawe – dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet, które w zamierzchłych czasach często musiały same radzić sobie z prowadzeniem domu, wypasem, dziećmi w trudnych, górskich warunkach, gdy mężczyźni ruszali w bój. Mało kto wie, ale Czarnogórców wciąż łączy tradycyjna wspólnota plemienna, echo zamierzchłych czasów. Do dziś każdy wie z jakiego plemienia pochodzi, gdzie są jego korzenie i uważa to za powód do dumy. Honor kieruje postępowaniem Czarnogórca, a zasady postępowania wyznacza wiara – aż trzy czwarte mieszkańców wyznaje prawosławie, rozdzielone na dwa kościoły: czarnogórski i serbski, dalej islam i katolicyzm, judaizm. Niewierzący i niezdecydowani to absolutny, statystyczny margines. W efekcie kalendarz wolnych od pracy dni wypełniają święta zgodne z tradycją dominujących religii. Ciężko mówić o Czarnogórcach bez lektury epokowego dzieła Piotra II Petrowicia-Niegosza, biskupa i władcy Czarnogóry. Wydany w 1864 roku, napisany tradycyjnym dziesięciozgłoskowcem Gorski vijenac (Górski wieniec) to narodowa epopeja, w której skupia się cały wachlarz nadziei i obaw, historii z przeszłości i planów na przyszłość. Jest tu i o walce Serbów z Turkami i przeciwstawieniu się islamowi. Są odwołania do ludowych opowiadań i pieśni. Uznawany za „serbską Iliadę” dzieło, mimo ponad 150 lat istnienia nie straciło na popularności. A to dzięki idei „junackiej wolności”, która karze przeciwstawiać się uciskowi jednostki, walczyć o wolność, przeciwstawiać się wrogom. Co znamienite – autor dzieła wyznaje wartości ekumeniczne, nie dzieląc ludzi według religii, wychodząc z założenia, że najważniejsze jest po prostu wierzyć w boga, nie ważne jak go nazywając.

Idąc tym tropem łatwo zauważyć, że w Czarnogórze koegzystencję religii. Wyprawę w poszukiwaniu religijnej przeszłości kraju warto rozpocząć od wizyty w prawosławnym monastyrze Ostrog. Położony niedaleko Niksica jest najpopularniejszą, religijną atrakcją kraju i całych Bałkanów. I bez wątpienia jednym z najpiękniej położonym monastyrem na świecie: białe mury kontrastują z szaro – brązowymi skałami, w które został wklejony XVII wieczny obiekt. Znaleźć tu można aż cztery cerkwie i relikwie założyciela monastyru – Bazylego. Jeśli miałbym wybrać tylko jedno, sakralne miejsce w Czarnogórze do odwiedzenia z pewnością byłby to Ostrog. Zwłaszcza, że miejsce znane jest z licznych cudów uzdrowienia, a legendy o jego szczególnych właściwościach od wielu lat przekazywane są z ust do ust. Nie tak piękny, ale uznawany za najważniejszy obiekt sakralny w kraju jest XVIII wieczny monaster Narodzenia Matki Bożej w Cetyni, w danej stolicy Czarnogóry. Miejsce można odwiedzić w czasie wycieczki do Parku Narodowego Lovoćeń, a warto tu zaglądnąć i z tej przyczyny, że klasztor uznawany jest za duchowe centrum kraju jaki i z powodu licznych relikwii tu przechowywanych, m.in. fragmentów krzyża Chrystusa. Niestety, relikwie Jana Chrzciciela, do których przez lata pielgrzymowano zostały w 2006 roku zwrócone do Moskwy. Natomiast w monaster Morača, z pozoru nieciekawy, na pewno zaskoczy każdego kto zdecyduje się wejść do środka. W cerkwi Matko Bożej natknie się na XV i XVI freski, które robią ogromne wrażenie.

Dla przeciwwagi warto pojechać i sfotografować jeden z najstarszych na Bałkanach, pięknie położony na brzegu Adriatyku „Meczet marynarzy” w Ulicinju. Ta pierwotnie XIV wieczna budowla powstała rękami Maurów nim jeszcze islam na dobre zagościł w mieście. Służyć miała arabskim kupcom, którzy morską drogą zawijali do portów w regionie. W związku z położeniem i historyczną zawieruchą meczet przechodził różne koleje losu, obecnie, siłami międzynarodowej społeczności muzułmańskie trwa odbudowa i restauracja obiektu. Całkiem niedaleko znaleźć można największy meczet w mieście, Namazgjahu, zwany po prostu Wielkim Meczetem.

Tak jak różne pomysły rodziły się w głowach czarnogórskich przedsiębiorców chcących „przerobić” nadmorski meczet w Ulcinju, a to na latarnię morską, a to hotel, tak nawet przez myśl nikomu nie przeszło by słynny Kościół Matki Boskiej na Skale, położony kilka minut łódką od Perastu w Kotorskiej Boce próbować zamienić na świecką atrakcję. Legenda mówi, że na ową skałę wokół której zbudowano sztuczną wyspę i finalnie kościół aż trzy razy wracała figura matki Chrystusa, znaleziona tam 22 lipca 1452 roku i nieskutecznie przenoszona do kościoła św. Mikołaja w Petraście. W końcu, nakładem pracy mieszkańców miasta nadbudowano wyspę a dla figury godny jej kościół, który teraz można oglądać. W bogato zdobionym, stworzonym wg. weneckich projektów kościele jest też polski akcent: na jednej z płyt dziękczynnych znaleźć można wygrawerowany statek o nazwie „Sobjeski”, a to na cześć naszego króla i słynnej – także w Czarnogórze – odsieczy wiedeńskiej, zatrzymania Turków Osmańskich na progu XVII wiecznej Europy.

15 kwietnia 1979 roku doszło na terenie obecnej Czarnogóry do trzęsienia ziemi, w wyniku którego ucierpiało wiele zabytkowych miast i budowli, większość kamienic Budwy legła w gruzach, a w Kotorze jedynym budynkiem, który nie odniósł poważnych uszkodzeń był XII wieczny kościół Św. Łukasza. I pewnie ma to jakiś symboliczny sens. Bo jest to jeden z nielicznych przykładów rzymskokatolickich kościołów, w którym znajdziemy dwa ołtarze – w tym jeden prawosławny. Cała tajemnica tkwi w ekumenicznym podejściu Czarnogórców do innych religii: gdy z końcem XVII wieku do Kotoru przybywali prawosławni oddano im do dyspozycji kościół Św. Łukasza. Dziś podłogę kościoła pokrywają kamienne nagrobki mieszkańców Kotoru, których do końca lat 30 minionego wieku chowano w świątyni. Na południowym krańcu Starego Miasta w Kotorze wznosi się romańska, trójnawowa, pochodząca z XII, a przebudowana na przełomie XVI i XVII wieku katedra Św. Tryfona, jedna z dwóch rzymskokatolickich katedr w kraju. Ciekawostką jest, że pośród relikwii ukrytych w kościele znaleźć można niewielki krzyż, którym legat papieski, Marek z Aviano, błogosławił króla Jana III Sobieskiego przed szturmem na Wiedeń.

Myśląc o prezentach z Czarnogóry warto pochylić się nad jednym, szczególnym. Na bazarach z łatwością znajdziemy t-shirty z wydrukowanym, krótkim napisem: coexist czyli współistnienie. I nie byłoby w nich nic szczególnego, gdyby nie fakt, że literka C zbudowana jest na bazie księżyca i gwiazdy, X to Gwiazda Dawida zaś T naśladuje chrześcijański krzyż.

Last modified: 06/07/2026