Jeżdżę z tym statywem już ponad rok i powiem Wam, że… nie zamierzam go oddawać.

Gwoli wyjaśnienia – nie zamierzam oddawać, chociaż nie jest mój. Dostałem do testów, żebym się przekonał, bym go sprawdził. Zaciekawiła mnie funkcja “monopod” czyli możliwość użycia statywu w jego pierwotnej roli oraz w roli monopodu plus niewielka długość statywu po złożenia.

Tak już mam, że kupuję akcesoria, które są uniwersalne. Nie planuję posiadania statywu “na wyjazdy” i dodatkowego “do domu”. Nie, ma być jeden i posiadać wszelkie potrzebne mi funkcje. Tak oszczędniej.

Statyw, który dostałem sprawił, że na rok porzuciłem mojego wysłużonego Manfrotto. I obawiam się, że porzuciłem na dobre.  Nie chodzi o to, że Fotopro tańszy. To też. Zostawię go sobie dlatego, że ma kilka cech, które sprawiły, że jest po prostu bardziej praktyczny od poprzednika.

Nim Wam napiszę dlaczego podjąłem taką właśnie decyzję – kilka szczegółów technicznych.

Materiał aluminium + magnez
Wysokość maksymalna  165 cm (bez zamontowanej głowicy)
 Wysokość minimalna  24 cm (bez zamontowanej głowicy)
Ilość sekcji 4
Blokowanie nóg Zakręcane (bardzo mały skok pierścienia)
 Waga  2,09 kg
 Udźwig  do 10 kg (zależny od głowicy)
 Długość po złożeniu  47 cm
 Gwarancja  6 lat
W komplecie  Statyw z paskiem na ramie, głowica, pokrowiec,
neoprenowy uchwyt nogi/monopodu, hak, zapasowe gumki antypoślizgowe
saszetka do mocowania/wsparcia statywu na pasie, zestaw kluczy montażowych

A teraz jak to wszystko przekuwa się na użytkowanie statywu.

Po pierwsze: Wielkość, a nawet nie tyle co wielkość ile sposób składania.

Statyw składa się zsuwając teleskopowe nogi, jak każdy inny. Tak, to prawda, ale… nie do końca. Można go złożyć tak, że nogi  podnosi się całkowicie do góry i dopiero zsuwa. Tym samym głowica na kolumnie chowa się “między nimi”. W efekcie statyw jest nieco grubszy ale za to – co kluczowe – krótszy. A dokładnie ma 47 cm co oznacza, że swobodnie chowam go zarówno wewnątrz mojego plecaka fotograficznego (do środka!) jak i walizki, której używam jako bagaż podręczny. Innymi słowy: można go zabrać i wpakować do środka niewielkiego plecaka lub walizki i tym samym zabrać do kabiny lub bezpiecznie nadać na bagaż. Ogromny plus. Do tego jest pokrowiec, który stanowi standardowe wyposażenie zestawu.

_PTR4350

Po drugie: Ma funkcję monopodu. Zaskoczony?

Wystarczy wykręcić jedną nogę, domontować do niej głowicę i już, jest monopod. Można też wkręcić nogę standardową śrubą mocowania bezpośrednio do body aparatu, jeśli ktoś nie używa głowicy. Mało tego, można nawet zamontować na monopodzie głowicę i tym samym mieć większy wpływ na ustawienie aparatu – chociażby do poziomych kadrów, co idealnie przydaje się np. w czasie fotografowania koncertów. Monopod można złożyć w dwóch wersjach: niskiej i wysokiej. chodzi oczywiście o długość “w spoczynku” czyli bez rozkładania elementów nóżek.

IMG_20151212_144239

Wysokość monopodu  w wersji “wysoki” – po wymontowaniu nogi statywu i zamontowaniu na kolumnie z osadzoną głowicą kulową.

Po trzecie jest tak samo na skałę i piach jak lód

Wystarczy zdjąć niewielkie, gumowe kapturki (tylko bez skojarzeń) z każdej z nóg by pojawiły się stalowe kolce, które idealnie sprawdzą się na lodzie lub śliskiej i twardej powierzchni.

Po czwarte: można go dociążyć

Pamiętam te wichury na Islandii! Jeśli w kolumnę statywu wkręcimy dołączany hak i zawiesimy na nim np. plecak czy torbę to statyw zyska stabilność. Mimo, że waży 2 kg (lekkie statywy niestety nie sprawdzą się z lustrzanką i obiektywem, zestawem, który waży 1kg i więcej), można go dociążyć.

Po piąte: dzięki prostemu rozwiązaniu można stabilnie filmować.

No dobra, można zamontować aparat na głowicy i rozstawić statyw. Można zamontować monopod i w ten sposób wspierać stabilizację filmowania. Ale… można też za pomocą kawałka dołączonego, hm, uchwytu – w sumie nie wiem jak to nazwać – przymocowanego do paska spodni specjalnego pokrowczyka – podpórki na nogę –  stworzyć stabilny zestaw, który pozwala i stabilizować filmowanie i przemieszczać się z aparatem. W ową podpórkę wkładamy nogę monopodu i już mamy zestaw.

Po szóste: kolumnę centralną można odwracać.

Czyli możemy zamontować aparat standardowo jak i pomiędzy nogami i tym samym fotografować np. ujęcia makro.

Po siódme:  Minimalna wysokość jest naprawdę minimalna

24 cm od ziemi, z takiej wysokości można fotografować, co pozwala zarówno na ciekawe perspektywy w fotografii krajobrazu jak i w makrofotografii.

O_2015_0001415

Bryce Canyon – polowanie na magiczny wschód słońca. Statyw o odpowiedniej wysokości i z głowicą kulową pozwolił mi na precyzyjne i dowolne ustawienia konta. Łatwa manipulacja głowicą ważna jest szczególnie wtedy gdy fotografujemy szerokim kątem (tu 12 mm) i potrzebujemy ustawiać mocne pierwsze plany. (fot. Krzyś Biały)

Po ósme: Głowica

Używam głowic kulowych bo jak wynika z mojego doświadczenia są uniwersalne: szybko pozwalają na dowolną zmianę położenia – w tym szybkie ustawienie pionowego kadru. Nie potrzebuję poziomicowania, bo poziomicę mam wbudowaną w LCD mojego Nikona D610. Oczywiście głowica kulowa ma tylko częściowe zastosowanie w filmowaniu, ale nie ma problemu by do zestawu dokupić głowicę np. firmy KingJoy , posiadające tłumienie olejowe.  Dołączona głowica oferuje zarówno możliwość skorzystania z szybkozłączki, posiada olejowe poziomice i jest lekka, bo z aluminium.

O_2015_0002008

The Arches National Park – statyw nisko, wygodnie, tak by móc swobodnie kręcić film lub fotografować. I znów, głowica kulowa i swobodne nią manipulowanie. (fot. Krzyś Biały)

…i po dziewiąte: cena  

Statyw, który wam opisuje kosztuje – wraz z głowicą kulową – ok 639 zł. Odpowiednik Manfrotto 055XPRO3 – ok. 750 zł + głowica ok. 200 zł.  Czyli za 2/3 ceny mamy statyw i monopod. Jeśli posiadacie bezlusterkowca lub lżejszą lustrzankę możecie wybrać model Fotopro MGA-584N+ z głowicą  FPH 52Q, który kosztuje ok. 529 zł.

Podsumowanie:

Używałem go i na plaży, na morzu, w górach, w mieście. Zimą i latem. Jest solidny, zero luzów. Nogi trzymają świetnie – statyw nie obniża się samoczynnie. Kula w głowicy obraca się wciąż z miłym oporem i – zakładając, że nie założycie teleobiektywu bez mocowania statywu na “lufie” z łatwością utrzymuje lustrzankę z ciężkim zoomem standardowym.

Zalety:

+ bardzo solidna budowa, bez luzów i “samowolnego” skracania nóg
+ mała długość po złożeniu, pasuje do plecaka jak i małej walizki, “samolotowej”
+ funkcja monopodu (dwa w jednym)
+ w zestawie bardzo dobra głowica kulowa
+ relatywnie niska cena

_PTR4355

Gumowy kapturek, pod którym kryje się kolec. Przydaje się na lodzie, porowatych skałach – np. na tych pochodzących z rafy. W komplecie dodatkowy zestaw kapturków, na wszelki wypadek 🙂

Wady:

–  montowanie szybkozłączki w głowicy nie jest tak wygodna jak chociażby u Manfrotto.
– kolumnę centralną trzeba naprawdę mocno skręcić (składa się z dwóch elementów), bo ma tendencję do rozkręcania się np. po wstrząsach w czasie transportu.
– mocno skręcona kolumna może być problematyczna w rozkręceniu. Ja znalazłem na to sposób – rozkręcam poprzez szarpnięcie w przeciwnych kierunkach, przyłożona siła działa wówczas w momencie i kolumna łatwo się rozkręca.

[TEST] Statyw Fotopro MGA 684N+ z głowicą dla fotografa i filmowca, w podróży
Warto kupić
Jakość wykonania8
Funkcjonalność9.1
Cena8
8.4Punktacja
Ocena czytelników: (7 Votes)
6.5
  • Dobry tekst i ciekawy sprzęt – do tej pory jak czytałem gdzieś o statywach to wszędzie było “tylko i wyłącznie Manfrotto”, dobrze wiedzieć, że się pojawiła dobrej jakości konkurencja 😉
    Z chęcią przeczytałbym jeszcze podobny tekst o plecakach – widziałem, że masz kilka tekstów o plecakach pod sprzęt fotograficzny, ale jadąc np. na 3 tygodnie na Sri-Lankę zabieram nie tylko sprzęt foto – co robisz np. w takim przypadku?

    I ostatnia uwaga – zdjęcie w środku posta to Bryce Canyon, wkradła Ci się literówka do nazwy 😉