Pin It

W plenerach fotograficznych najbardziej lubię ich towarzyski charakter.

Poniżej:
# relacja z Pleneru
# zdjęcia uczestników
# film z Pleneru
# plenerowy „making of”

Taki prawdziwie towarzyski, społeczny, nie społecznościowy rodem z Facebooka czy innego Instagrama. Ten plenerowy ma wymiar namacalny. Przez kilka dni, przez kilka wczesnych poranków, późnych wieczorów spędzamy czas razem. Wszyscy fascynujemy się tym samym: fotografią. I wszyscy jesteśmy tu w przynajmniej jednym celu – zrobić dobre zdjęcia. Ale celów jest więcej. Prócz zdjęć ważne jest właśnie to co obok – wspólne rozmowy, wzajemne poznanie, inspiracje, przyjaźni i zwykłe – niezwykłe znajomości. To kilka dni obcowanie z najlepszym na świecie towarzystwem.

Tak było i tym razem. Za bazę wyjazdu, który odbył się na przełomie września i października wybrałem Białkę Tatrzańską, Villę Siumno. Przed wschodem słońca zrywaliśmy się na zdjęcia, by po powrocie, po śniadaniu zasiąść przy komputerach i wspólnie podnosić umiejętności edycji zdjęć w Adobe Lightroom. Potem były dyskusje, wyjście na obiad i w końcu zdjęcia przed i o zachodzie słońca. Wieczory spędziliśmy na oglądaniu dobrych dokumentów (także o fotografii) i własnych zdjęć.

Pogoda dopisała, zjawiska atmosferyczne podobnie. Fotografowaliśmy na Podhalu, w Gorcach, na Spiszu i w Pieninach. Były więc i mgły i czerwone zachody słońca. Ogromna przejrzystość nieba i lekkie zadymienie, ludzie i owce – dodające uroku fotografii krajobrazowe. Dni były nad wyraz ciepłe, noc chłodne – jak to na początku października.

Prowadziłem warsztaty na Islandii i na Kubie, Sri Lance i Tajlandii, Kambodży, Norwegii i Jordani. Ale… nigdy nie zorganizowałem pleneru w Polsce. Cóż,  1. Plener z Fotografem w Podróży chyba się udał. A sądząc po zdjęciach fotografów, którzy ze mną pojechali – udał się na pewno! Ela, Gosia, Ania, Aneta, Danusia, Jola, Iwona, Przemkowie dwaj, Tomasz – pięknie dziękuję za świetne towarzystwo i gratuluję zdjęć! Do zobaczenia, mam nadzieję, że już zimą na 2. Plenerze z Fotografem w Podróży.

Filmowa relacja Przemka:

…I fotograficzne making of 🙂