Pin It

Wybór statywu to w gruncie rzeczy prosta sprawa. Tutaj obowiązuje jedna zasada – im statyw cięższy tym lepszy. Lekkie, aluminiowe i „po okazyjnych” cenach chińskie cacka omijaj szerokim łukiem.

Na trzech nogach

Używam statywów włoskiej firmy Manfrotto. To produkty, które w latach 60. minionego wieku opracował Lino Manfrotto  – fotoreporter. I jak to w takich przypadkach było trafił w dziesiątkę. W tamtych czasach praca ze statywem była harówką. Ciężkie konstrukcje wykorzystywano głównie w filmie, a ich największą wadą było to, że w niewielkim stopniu można było regulować długość i rozstaw nóg. Manfrotto wymyślił teleskopowe nóżki i stworzył stosunkowo lekki, łatwy do przenoszenia statyw. I zawojował świat.

  • Maciej

    Zajrzałem do tekstu bo tytuł brzmi „Statyw czy monopod?” a tymczasem na temat monopodów nie ani słowa 🙁

    • A ja zaryzykowałbym i klikną kolejną stronę i poczytał o monopodach 🙂

      • Przepraszam, a w co kliknac, zeby przejsc na nastepna strone ?? Bo oprocz kilku reklam nie ma zadnych odnosnikow. Artykul konczy sie zdaniem „I zawojowal swiat”.

        • PiotrTrybalski

          W tym momencie już się nie da. Na bazwie tekstów z bloga powstała książka, którą można kupić klikając w grafikę poniżej artykułu lub po prostu tutaj: http://helion.pl/view/5224A/fotpod.htm

  • Masz rację. Na lodzie forografowałem może ze 2x (wtedy by się przydały kolce), częściej w jakiś pomieszczeniach, wnętrzach różnych świątyń, tu nie może być żadnych kolców.

  • Masz absolutną rację. Ale ile czasu przeciętny fotografujący podróżnik spędza na lodzie? Jeżeli ktoś ma alternatywę, a może sobie pozwolić wyłącznie na jeden statyw – nie ma sensu kupować z kolcami. Częściej przyjdzie Ci postawić statyw w pomieszczeniu, nie daj Boże z parkietem. Albo w jakimś muzeum. Kolce mogę zniszczyć powierzchnię. W dalszym ciągu rekomenduję antypoślizgowe nóżki.

  • Robert

    Polemizowałbym z Twoją uwagą, dotyczącą statywów „wbijanych”. Ja praktycznie zawsze robię zdjęcia w terenie. Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie ma sensu kupować takich kolców, widocznie nie spotkałeś się z taką koniecznością. Powiem z własnego doświadczenia: spróbuj ustabilizować statyw, choćby ważył i 5kg na lodzie a od razu zmienisz zdanie. Mój statyw niestety nie ma tych nóżek z kolcami (Manfrotto nie daje ich w komplecie, nie wiadomo dlaczego, skoro Chińczycy mogą), robiłem zimą zdjęcia na rzece skutej lodem. Zupełnie nie dało się unieruchomić statywu.
    Właśnie wtedy przydałyby się kolce, ale jak wspomniałem Mn ich nie daje w zestawie.

  • Co do drugiej uwagi – nie mam doświadczenia, czy szybkozłączka z Manfrotto będzie pasowała do np. Benbo. Jedno jest pewne – łatwo ją kupić, tak czy inaczej. Najlepiej kupić od razu dwie, wydatek rzędu 20-30 zł.

    Wg. mnie nie ma konieczności kupowania statywów „wbijanych” w sytuacji, kiedy robi się zdjęcia w terenie zwykłą lustrzanką ze standardowym obiektywem. Te 2-3 kg na statywie raczej nie zdestabilizują konstrukcji. Regulowane nóżki pozwalają wybrać tak ustawienie statywu, że można bez problemu fotografować nawet na nachylonym stoku. A metalowe szpice to niepotrzebny, dodatkowy ciężar.
    Kolce na pewno się sprawdzą w statywach wideo gdy w czasie rejestracji poruszamy urządzeniem – w tym przypadku kamerą.

  • Dwie kosmetyczne uwagi. Pierwsza dotyczy nóżek: warto wybrać takie końcówki, które pozwalają zarówno wbić je w grunt, jak i bez obaw o porysowanie ustawić na podłodze mieszkania. Najczęściej załatwia się to prostym patentem: nóżka jest spiczasta, ale ma gwint i nakręconą na nim specjalną miękką, szerszą stopkę antypoślizgową.
    Druga dotyczy szybkozłączki – warto mieć taki rodzaj sprzętu/głowicy, który jest w miarę standardowy, czyli jak zgubisz płytkę mocującą, to bez problemu możesz dokupić duplikat.

  • Dziękuję za uwagę, faktycznie coś mi się pomyliło. Pewnie już myślałem o lampach kiedy pisałem o statywach. Słodką gorącą stopką było jest i będzie połączenie z lampą błyskową, a kostka – szybkozłączka to coś o czym powyżej pisze. Dziękuję za uwagę.

    Co do wagi – fotograf w podróży musi wybierać pomiędzy tym co powinien, a tym co może. Stad 1.5 kg. Mam, używam 🙂

    Dziękuje za dobre słowo i zapraszam ponownie.

  • Jedna malutka uwaga/pytanie. Zawsze – w całej dostępnej literaturze (począwszy od literatury z lat 80-tych) gorącą stopką było nazywane połączenie z lampą błyskową. Jestem ciekawy skąd się wzięło to określenie odnośnie szybkozłączki (ew kostki statywowej).
    Druga uwaga odnośnie wagi – zastanawiam się, czy 1.5 kg to nie za mało – choć oczywiście – wszystko zależy od ciężaru sprzętu umieszczonego na nim 🙂

    Gratuluje ciekawego bloga, dorzucam go do obserwowanych i wczytuje się dalej 🙂

A może to Cię zainteresuje?