Pin It

Powiem tak: Holi napawa mnie przerażeniem. To wolna amerykanka, w której można zasypać swój aparat kolorowym proszkiem, wodą – a raczej farbą – na dobre. Zniszczyć. Za to… jakie zdjęcia można zrobić!

I to chyba w tym hinduistycznym święcie kolorów najbardziej pociąga. Świetne zdjęcia, pełne kolorów, dynamiki, radości. I mnóstwo szczęśliwych ludzi. Zwłaszcza teraz, gdy za oknem szaro (albo biało…). Postanowienie na rok 2014: pojechać na Holi. Ktoś  był?

 

fot. Thomas Hawk – Flickr

fot. Sukanto Debnath – Flickr

fot. Pison Jaujip – Flickr

 

 

fot. Le Batteur de Lune – Flick

fot. Pison Jaujip – Flickr
fot. Magalie L’Abbé – Flick
fot. scott witt – Flickr

  • na Holi w Indiach trafilem juz po raz czwarty, ale tym razem to ekstremalnie bo bylem we Vrindavanie 🙂 do aparatu przykleilem tasma jednorazowke taka marketowa, coś tam to dalo ;)..moze za rok znow mi sie uda tam pojawic, bo byl czad! 🙂

    • PiotrTrybalski

      Zazdroszczę!

  • Piotr

    aha, I wcale tak to radośnie nie wygląda, Mnóstwo pijanych hindusów. Z czasem robią sie agresywni. O 14 juz policja przepądzała tłumy pijanych kolesi.. Ale turysci bawią sie fajnie 😉

    • PiotrTrybalski

      O, dzięki, dobra rada! Myślę, że pokrowce Ewa Marine dadzą radę 🙂

  • Piotr

    Ja byłem w 2012. Duże ryzyko zabierać aparat na taką imprezę..

  • Możemy się od razu umówić na 2014;)
    Też sobie obiecałam:)

    • PiotrTrybalski

      Ania, to poważna deklaracja, która poniesie za sobą konsekwencje! Mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę. Wpisuję do kalendarza 😉