Pin It

powrot do domu

Czas się pożegnać, nasza przygoda musiała się kiedyś skończyć. Dobrze, że chociaż z naszego krakowskiego balkonu widać jakieś górki… Po prawej Kopiec Kościuszki, po lewej Piłsudskiego…

Napisaliśmy już tyle na temat miejsc, które widzieliśmy, atrakcji, które zwiedziliśmy i naszych własnych wrażeń, że nie będziemy się powtarzać. Jednym zdaniem: to były jedne z najlepszych naszych wakacji! A wiemy co mówimy, razem odwiedziliśmy już niezły kawałek świata…

Dlatego ten ostatni wpis będzie wyłącznie małym podsumowaniem. Jako że Piotr to umysł ścisły… zapraszamy Was na małą wyprawę w świat liczb Naszych Wielkich Austriackich Wakacji:

  • ok. 180 000 znaków z akapitami liczyły wszystkie zamieszczone na blogu relacje (tyle liczy średniej wielkości książka podróżnicza… Może to jest jakiś pomysł? : )
  • ok. 3200 kilometrów przejechaliśmy koleją
  • ok. 2 500 kilometrów przejechaliśmy koleją w samej Austrii
  • 125 kilometrów przeszliśmy na pieszych, górskich wędrówkach
  • 33 weissbierów wypiliśmy do różnych posiłków
  • 32 świstaki widzieliśmy podczas górskich wędrówek
  • 32 kilometry przejechaliśmy na rowerach
  • 22 dni spędziliśmy w Austrii
  • 21 wolno biegających koni spotkaliśmy w górach
  • 11 razy wstaliśmy o szóstej rano (!!!)
  • 8 ryb w czasie całego pobytu spałaszowała Ania
  • 7 hoteli dało nam schronienie w czasie pobytu
  • 6 czarnych salamander spotkaliśmy na alpejskich szlakach
  • 5 przewodników górskich pokazywało nam Alpy
  • 4 z 5 naszych przewodników miało powyżej 190 cm wzrostu (ktoś wie dlaczego???)
  • 5 austriackich landów zwiedziliśmy piechotą (Ziemia Salzburska, Karyntia, Vorarlberg, Dolna Austria, Styria)
  • 5 razy byliśmy w Salzburgu, zawsze przejazdem 🙂
  • 4 znane fabryki widzieliśmy po drodze: Atomic (Altenmark), Blizzard, Nordica (Mittersill) i Milka (Bludenz)
  • 5 jaskiń widzieliśmy w Alpach
  • 3 steki wylądowały na talerzu Piotrka
  • 3 razy jechaliśmy super nowoczesnym RailJet-em
  • 2 viaferraty pokonaliśmy w Alpach
  • 2 kozice górskie widzieliśmy podczas górskich wędrówek
  • 2 jaskinie zwiedziliśmy w środku, w tym jedną lodową
  • 1 raz spaliśmy w schronisku górskim
  • 1 raz wędrowaliśmy po lodowcu
  • 1 raz pomyliliśmy pociągi i pojechali w przeciwną stronę 🙂
  • 1 raz spóźniliśmy się na pociąg
  • 0 – ani razu nie pokłóciliśmy się podczas całego wyjazdu!

Raczej nie udałoby się nam zapisać ani jednej z powyższych liczb gdyby nie osoby, które sprawiły, że ta alpejska wyprawa w ogóle doszła do skutku.

Przede wszystkim dziękujemy France Kobenter z Austra.info za propozycję wyprawy. Kiedy rozwialiśmy o tym w zimie, nie mieliśmy pojęcia jak fenomenalny wyjazd nam się szykuje.

Ogromne podziękowanie dla Karoliny Arendarskiej z Austria.info za „organizację planu”, bieżący kontakt i pomoc w rozwiązywaniu nielicznych – na szczęście – problemów. Takiego pilota powinien mieć każdy!

Wielkie podziękowanie dla Irene i Moniki z Ramsau, to był nasz pierwszy odwiedzany region, dziewczyny szybko nam udowodniły, że Austria latem to prawdziwy hit.

Nie spodziewaliśmy się, że aż tyle swojego czasu poświęci na, Michaela z Millstätter See Tourismus! W zasadzie była dla nas jak matka… Wypełniła nam atrakcjami te kilka dni tak skutecznie, że naprawdę nie mieliśmy ochoty opuszczać Millstatt! Piotr powiedział tam sakramentalne „tutaj mógłbym mieszkać”. A to znaczy bardzo dużo.

Dzięki Christine z Mitersill Plus poznaliśmy Park Narodowy Wysokie Taury, a Piotr zjadł najlepszy stek w życiu! I mimo, że padało, podobało nam się, że aż coś! Naszym fenomenalnym przewodnikiem był tu Alexander z Nationalparkzentrum Hohe Tauern – polecamy go z całego serca!

Dziękujemy ekipie hotelu KirchenWirt w Lackenhof w cudownym regionie Mostviertel za organizację czasu i pomoc. Dzięki Wam te kilka dni było fenomenalne. A Mostviertel jest pierwszym regionem Austrii do którego wrócimy latem (drugim jest Millstätter See).

Pięknie dziękujemy Eve z Filzmoos za zaproszenie na Otwarcie Lata w Salzburgerlandzie, pyszne, lokalne jedzenie i uśmiech, który nigdy chyba nie schodzi z jej twarzy. Tutaj poznaliśmy dwóch fenomenalnych gości – przewodników z Filzmoos Aktiv: Martina i Coena, którzy bardzo zawyżyli nam poprzeczkę jeśli chodzi o przewodnictwo górskie. Z nimi nawet na Everest!

Najpiękniejszy trekking w Alpach zorganizowała nam Andrea z Vorarlberg Tourismus! Wielkie dzięki Andrea. Z przewodnikiem, Lukasem, wędrowaliśmy przez dwa dni jednym z najpiękniejszych górskich szlaków.

I na koniec podziękowania dla Niny z Doliny Gastein za prawdziwą dawkę adrenaliny. Tego nam było trzeba na koniec! Razem z Gerchardem z Angerer Alpin – Skischule zaliczyliśmy w końcu kawałek wspinaczki!

A Wam, drodzy czytelnicy dziękujemy za lekturę, mamy nadzieję, że zainspirowaliśmy Was do Waszych własnych Wielkich Wakacji. W Austrii, oczywiście.

Zapraszamy Was też do konkursu


Ania&Piotrek