Pin It

O 9 rano słońce było już tak wysoko, że na plecach czuć było prawdziwy żar. Nasza przewodniczka, Irene, zaproponowała dziś zmianę planów – mieliśmy mieć gwarantowaną pogodę dlatego ustaliliśmy, że pójdziemy na trekking po lodowcu Dachstein.

„Do godz. 14.00 ładnie, a potem deszcz, ot taka alpejska pogoda” – skwitował nasze plany Werner, właściciel hotelu Almfrieden. Siedząc za biurkiem recepcji drapał się po gołej łydce. W zasadzie za każdym razem, kiedy go widzieliśmy, świecił łydkami, biegając w tę i z powrotem, doglądając, czy wszystko jest w porządku. Cóż, taki jego los. Oczywiście nie drapanie, ale bieganie. W końcu hotel od 1932 roku prowadzony jest przez jedną rodzinę. A wiadomo, jak to jest z rodzinnymi interesami – doba ma 48h, a właściciel dziś wita gości na recepcji, a jutro opiernicza kucharza, bo coś popsuł w karcie. Pojutrze zaś przepowiada pogodę, drapiąc się zaraz pod nogawką swoich skórzanych, tradycyjnych spodni. Myślę, że ma ok. 40 lat, nosi się na tradycyjną modłę. Ale podobno młodzi to już nie chcą chodzić w tradycyjnych strojach. Szkoda 🙂

Mapa odwiedzonych miejsc, każdego dnia będziemy ją uzupełniać o nowe pozycje

_PTR2172-01

Ania kończyła jeszcze śniadanie, zaś ja poszedłem w jedno wcześniej upatrzone miejsce, żeby przygotować foto panoramę masywu Dachsteinu (możecie ją zobaczyć we wczorajszej relacji). Oj, tak, Dachstein to prawdziwie kultowe miejsce. Każdy, kto kiedykolwiek poważniej myślał o górach, zna słynne buty – „dachsztajny”, z charakterystycznym trójkątem. Tutaj narodziła się tradycja wspinaczki via ferratami, w Austrii nazywanymi „klettersteig”. Są to trasy wytyczone często bardzo eksponowanym (czytaj stromo i duuuużo powietrza pod nogami) terenem, zabezpieczone systemem stalowych lin (w które można się wpiąć liną przymocowaną do uprzęży), drabinek, metalowych stopni zamontowanych w ścianę. Oprócz tego Ramsau am Dachstein należy do stowarzyszenia Austriackich Wiosek dla Wędrowców. O co chodzi, możecie przekonać się z wywiadu na naszej stronie, a tu ich strona właściwa: www.wanderdoerfer.at.

_PTR2178-01

Autobusem, zatłoczonym mimo wtorku do granic możliwości, jedziemy w kierunku dolnej stacji Dachstein Glacier Lift. Droga z niezliczoną ilością zakrętów nieco się dłuży, zwłaszcza, że w wąskiej dolinie niewiele widać. W końcu docieramy do położonej na wysokości 1702 m n.p.m. dolnej stacji kolei linowej. Łamiąc zakazy, czekając na kolejkę idę za budynek stacji, skąd rozpościera się piękna panorama Hoher Dachstein i sąsiednich szczytów. Po chwili zbliża się żółty wagonik kolejki, uśmiecham się pod nosem bo… strasznie podobny do naszego Kasprowego. A i wiek chyba ten sam – ten tutaj oddano do użytku w 1969 roku.

Panorama2

_PTR2184-01

Wsiadamy do wagonika, a z nami niespełna 70 innych osób. Kilka minut i pokonujemy 1000 metrów różnicy wysokości. Krajobraz, pora roku i klimat zmieniają się w sekundzie. Na dole było ponad 25 stopni, na górze mamy 6 stopni i rześki wiaterek. Pod nogami lodowcowy snowpark zajeżdżają młodzi snowboardziści. Teren narciarski nie jest wielki, ale fajny i dobrze przygotowany. Kawałek niżej widać serpentyny szlaków dla narciarzy biegowych. Od razu idziemy na słynną platformę „Sky Walk”. To po prostu pomost, wystający na kilkanaście metrów w kierunku doliny, na końcu którego zamontowano sporą taflę szklaną.

_PTR2206-01

Fajne uczucie mieć pod nogami 250 metrów powietrza. Ania jest jednak innego zdania, ale „poświęca się” dla zdjęcia i w końcu staje, nie patrząc w dół. Widok jest naprawdę przedni, poniżej widać odcinek via ferraty „Sky Walk Climbing Trail”, oj, robi wrażenie. Praktycznie pionowa linia, zabezpieczona, przeznaczona wyłącznie dla najlepszych. Poprowadzona w taki sposób, że osoby stojące na platformie mogą obserwować na krótkim odcinku zmagania wspinaczy z naturą. W opisie tej drogi ktoś napisał: trudność – ekstremalnie trudne, fun factor – super. No ma się poczucie humoru, prawda? Zobaczcie sami jak to wygląda…

[pro-player width=’640′ height=’390′ type=’video’]http://www.youtube.com/watch?v=fBbS01jlpHw&feature=player_embedded[/pro-player]

_PTR2275-01

Dosyć oglądania, nieco schładzamy emocje, zakładamy czapki, dodatkowe polary i kierujemy się do Ice Palace. Cóż to takiego? Ano lodowe muzeum, pozwalające na kilkadziesiąt minut wejść w głąb lodowego cielska, mając nad głową dobre naście metrów lodu. Po kolei przechodzimy kolejne śluzy i w końcu docieramy do środka. Zimno!

_PTR2235-01

Niestety nie miałem termometru, ale temperatura była zdrowo poniżej -10 stopni! Po kolei i ze śmiechem oglądamy lodowe rzeźby: prym wiedzie rodzina Simpsonów oraz austriackie gwiazdy F1. Jest też lodowy portal – wszystko podświetlane kolorowym światłem. Robi wrażenie. Z zaciekawieniem oglądam wysoką na kilka metrów warstwę lodowca – świetnie widać ile lodu każdego roku tworzyło się ze spadającego śniegu – tak aby powstała ta cudna grota. Prawdziwym hitem jest tu wielka szczelina lodowcowa, do której można zaglądnąć przez specjalny bulaj. Widać tam i wodę, i krystalizujący się w formie różnej wielkości śnieżynek lód. Ania marznie, więc uciekamy w cieplejsze miejsce, na zewnątrz. Tam „aż + 6 stopni”.

_PTR2274-01

_PTR2267-01

_PTR2263-01

_PTR2261-01

_PTR2253-01

_PTR2246-01

_PTR2241-01

_PTR2234-01

Idziemy do niewielkiego schroniska – jednego z najlepszych punktów obserwacyjnych – Seethaler Hütte – Dachsteinwarte, położonego na wysokości 2740 m. n.p.m. Mijając po lewej ręce wielki, śnieżny lej (cud natury – lej głęboki na kilkanaście metrów co roku „wywiewa” wiatr). Po blisko godzinie jesteśmy na miejscu, niestety pogoda się załamuje.

_PTR2293-01

Wdrapuję się na najwyższy punkt widokowy i zerkam w dół na via ferratę „Johann”. Powiem tak – trzeba mieć jaja… Powoli kończą się ładne widoki. Udaje mi się jeszcze poobserwować wspinacza, który raźno schodzi z wierzchołka Hoher Dachstein, jemy szybką zupkę (gulaszową – uwielbiam!) i szybko schodzimy w dół.

_PTR2321-01

Zaczyna padać deszcz, kiedy nad naszymi głowami ze świstem przelatuje szybowiec. Chociaż dziś tego nie widać, powierzchnia lodowcowego płaskowyżu to prawdziwy raj dla trekkersów, wspinaczy, narciarzy, snowboardzistów, paraglajciarzy i miłośników narciarstwa biegowego. Na dodatek miejsce jest ultra ciekawe, stąd i oblegane przez rodziny z dzieciakami.

_PTR2308-01

Żałuję, że nie mamy w planach jakiejś niewielkiej wspinaczki prostą ferratą… Ani z pewnością by się spodobało 🙂 Wchodząc do górnej stacji kolejki zauważam plakat imprezy „Die Via Ferrata Dachstein”. To festiwal wspinaczkowy, którego punktem kulminacyjnym jest wyścig na słynnej trasie „Sky Walk”. Szkoda, że nas tu już nie będzie, impreza zaczyna się 15 lipca… Zobaczcie jak wygląda wyścig.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=i3LDLRkNw2Q&feature=player_embedded

W deszczu zjeżdżamy do doliny, na dziś wystarczy emocji.

Ania&Piotrek