Pin It

Gdzie na zdjęcia, co fotografować? Które z miejsc na świecie szczególnie wypada odwiedzić z aparatem w dłoni? Zapraszam na mój subiektywny ranking miejsc. Dla inspiracji!

Byłem, widziałem, wiem. Miejsca, które Wam proponuje sprawdziłem osobiście. Spośród wszystkich, do których od kilkunastu lat jeżdżę te zrobiły na mnie największe wrażenie. A jakie są Wasze propozycję? Napiszcie w komentarzu. 

1. Islandia. Raj dla amatorów krajobrazów innych od wszystkich. 

Skógafoss, Islandia

Skógafoss, Islandia

To zabrzmi jak frazes, ale tak jest i już. Islandia to szczególne miejsce. Światło, kolory, pogoda – wszystko jest tak inne, że w zasadzie fotografować można cały czas. Inne od czego? Od tego co widzimy na co dzień. Islandia jest niecodzienna. Dla mnie to kraj, który szczególnie mnie oczarował i zaskoczył. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie zdjęcia udają się nawet wtedy, gdy niebo zasnute grubą warstwą chmur, a dookoła szaro – buro. Szczerze mówiąc to właśnie wtedy mam największą ochotę na fotografowanie.  Wyspę najlepiej objechać dookoła, własnym transportem, spędzić tam najlepiej dwa tygodnie. Moje ulubione miejsce to interior, na południe od jeziora Myvatn.

Czytaj: Islandia. Bardzo dziwny kraj.
Zobacz: Wideo Islandia 2012

Zobacz: Foto relacja z foto wyprawy w 2013 roku. 
Wyjedź ze mną: Foto wyprawa i warsztaty fotograficzne na Islandii (lipiec 2014)

2. Kuba. Nieznośna lekkość bytu.

Kuba, Havana - Malecón

Kuba, Havana – Malecón

Mieszanka pokolonialnej rzeczywistości i całkiem realnej, soc-realnej. Kolorowe ściany kamienic, turkus wody, kapelusze i mistrzowie tańca nocą. Paradoksy i rzeczy śmieszne, zabawne. Smutek i radość. Kuba to miejsce, gdzie aparat pracuje na pełnych obrotach. Nie ma momentu ani miejsca, by nie działo się tam coś interesującego. Zaskakującego nasze etnocentryczne, eurocentyczne, kolonialne oko. Optymalne rozwiązanie to wynajem auta i szwendanie się na własną rękę. Na pierwszy wyjazd – Hawana, zachodnia cześć wyspy, i na wschód po Trinidad i Remedios. To ostatnie – moje ulubione miejsce na wyspie.

 

3. Gwatemala. Świat Majów. 

Gwatemala, cmentarz w Chichicastenango

Gwatemala, cmentarz w Chichicastenango

Do Gwatemali najlepiej jechać z okazji Wielkanocy. W Antigua Guatemala dzieją się wówczas rzeczy niesamowite. W Gwatemali wciąż natknąć się można na majańskie obrządki i resztki, pozostałości majańskiej kultury. Prócz tego kolorowe targi – jak chociażby ten w Chichicastenango, wulkany, niewielkie wioski, w których zdjęcia „wychodzą same”. Nad jeziorem Atitlan można spędzić długie dni, odwiedzając otaczające je wioski, jedna po drugiej.

4. Sri Lanka. Bezproblemowo, bezstresowo, tanio. Gratka dla portrecistów. 

Weddowie, ludzie lasu. To już ostatnie chwile by do nich dotrzeć.

Weddowie, ludzie lasu. To już ostatnie chwile by do nich dotrzeć.

Odkrycie roku 2013. Miejsce, w którym wystarczy skręcić z głównego, turystycznego szlaku by spotkać coś ciekawego: a to fabrykę lin skręcanych z włókien kokosowych, a to buddyjskich mnichów grających w krykieta, surferów szalejących na falach i rodziny kąpiące się w rzeczce, urocze krajobrazy pól herbacianych i nie mniej urocze Tamilki, zbierające herbaciane liście. To rzeczywiście rajskie miejsce dla portrecistów. Nikt nie odmawia zdjęć, można wejść gdzie się chce – np. do pokoju ticket mastera na stacji kolejowej –  i na jak długo się chce. Cudowni ludzie.

5.Mali. Muzyczne serce Afryki. 

Dziewczyna z plemienia Fulani, Mali, nad Nigrem

Dziewczyna z plemienia Fulani, Mali, nad Nigrem

Z Mali jest ten problem, że jest w nim obecnie dość niebezpiecznie. Ale to się skończy, mam nadzieję. I będzie znów na tyle bezpiecznie, że swobodnie będzie można pojechać, fotografować. Dla mnie numer jeden to wioski wzdłuż Nigru. Trzeba wynająć łódź ze sternikiem i płynąć, zatrzymując się wtedy, gdy dzieje się coś interesującego. A dzieje się wiele: a to przepędzają bydło przez rzekę, a to płyną przeładowane łodzie transportowe, a to uczniowie szkoły koranicznej. Zatrzymać trzeba się we wioskach, i błąkać się. Tutaj zrobiłem moje najlepsze portrety. Do tego Timbuktu, Djenne i Festiwal Pustyni. Mali jest na szczycie moich fotograficznych destynacji marzeń.

6. Australia. Do góry nogami. 

Australia, kwitnąca Pustynia Gibsona

Australia, kwitnąca Pustynia Gibsona

To kraj – kontynent, którego największym atutem są krajobrazy. Uluru, Devils Marbless, Nullarbor, Great Apline Road, Gunbarrel Highway… Mógłbym tak wymieniać. Wyjazd na 2-3 tygodnie to strata czasu. Miesiąc -półtora minimum. Być w Australii i nie pokonać jednego z outbackowych szlaków to grzech. Planując wyjazd warto z góry określić część kraju, który będzie się eksplorowało. Fotografowanie całego czy nawet połówki to rzecz niemożliwa. Na samo Sydney trzeba minimum tydzień.

7. Nepal. Szczyt świata. 

Nepal, Południowa Anapurna

Nepal, Południowa Annapurna

Byłem tam dwa razy i niezmiennie wracałem zauroczony. Raj dla fotografów górskich, miłośników trekkingów, wczesnego wstawania i długich marszów. Bhaktapur to dla mnie perełka, mimo, że komercji udało się już nieco zmienić i miejsce i ludzi. Dolina Kathmandu, z aparatem na rowerze to wprost wymarzone miejsce do bezcelowych – z pozoru oczywiście – włóczęg, od domu do domu, od manufaktury do manufaktury. Polecam, bo nie ma drugiego takiego miejsca na ziemi.

8. Kambodża. Po prostu Azja. 

Kambodża, mnisi z Angkor Wat

Kambodża, mnisi z Angkor Wat

Liznąłem Kambodży, nie znam jej na tyle dobrze, bym mógł spać spokojnie. Kompulsywnie sprawdzam ceny lotów, chcę się tam znów pojawić. Moje marzenie to Water and Moon Festival nad jeziorem Tonle Sap. Chyba jedynym jeziorem na świecie, które zmienia swój przepływa dwa razy w roku – raz płynie w jedną stronę, raz w drugą. Kambodża to esencja tego co ma się przed oczami myśląc o Azji Południowo – Wschodniej. Fotograficzny raj.

Wyjedź ze mną: Foto wyprawa i warsztaty fotograficzne w Tajlandii i Kambodży. 

9. Rumunia. Malowany świat. 

Rumunia, kolejka w dolinie Wazeru

Rumunia, kolejka w dolinie Wazeru

To co się wygaduje o Rumunii i Rumunach sprawia, że włos jeży mi się na głowie. Bo Maramuresz i Bukowina to jedne z najpiękniejszych i najbardziej spokojnych miejsc w tej części świata. Podróż kolejką parową w dolinie Wazeru była przeżyciem, które na długi czas utkwiło w mojej pamięci. A gościnność ludzi jest niespotykana chyba nigdzie indziej w Europie. Warto wybrać się tu na zdjęcia malowanych cerkwi, na Wesoły Cmentarz w Sapancie i przede wszystkim na trekking w góry. Tutaj określenie „dzika przyroda” zyskuje nowego wymiaru.

10. Jordania. Najpiękniejsza pustynia świata. 

Jordania, pustynia Wadi Rum

Jordania, pustynia Wadi Rum

Dotarłem tu trochę przypadkiem. Byłem na nurkowaniu w Dahab, w Egipcie, i jakoś tak, postanowiliśmy wpaść do Jordanii. Wadi Rum jest bez dwóch zdań najpiękniejszą pustynią świata. A skalne labirynty Petry to pomysł na długie, fotograficzne dni. Ludzie pozwalają się fotografować, nie ma problemów z komunikacją, Beduini z pustyni chętnie pozwolą wejść w swój świat europejczykowi z aparatem. Wystarczy być szczerym. Tego roku chcę tu wrócić. Kto ma ochotę dołączyć?

Wyjedź ze mną: Foto wyprawa i warsztaty fotograficzne w Jerozolimie i Jordanii

 

  • Ewka

    Świetny zbiór inspiracji. Kambodża też na mnie czeka. Jednak zastanowiła mnie taniość, bezproblemowość i bezstresowość Sri Lanki. A tak w dwóch zdaniach więcej?:D

    • 1. Tanio: dwa tygodnie (spanie, jedzenie, transport) – 500 USD, i to bez jakiegoś oszczędzania i spania w celach 🙂
      2. Bezstresowość i bezproblemowoś – buddyści. I to wystarczy. Uśmiech, pomoc, spokój. nie wiesz czegoś – zapytaj, nikt Ci nie odmówi i nie spuści po brzytwie.

  • xDx

    Dzięki za inspiracje, fakt że drogie, ale bardzo fajnie podane 🙂

    • Czy drogie – to rzecz względna, nie wszystkie z miejsc są droższe od wczasów w Egipcie 🙂

  • Krzysztof

    Bardzo dobry, inspirujący artykuł Panie Piotrze! Ja bym zaproponował Andy, szczególnie te w Argentynie. Piękne, malowniczo położone wioski górskie są niezwykle nietresującym miejscem do naciśnięcia migawki i zamknięcia wielu historii w jednym kadrze.
    Pozdrawiam Krzysztof http://www.helmix.dphoto.com

    • Ameryka Południowa czeka na… ponowne odkrycie. Miałem okres „łaciński”, jeździłem co roku. Teraz w planie Patagonia, Chile i Boliwia. Jak czasu starczy 🙂 Dzięki za inspirację.