Pin It

Tym razem łamię zasadę jednej minuty i daję Wam aż 10. Sprawdźcie dlaczego…

To było niespodziewane spotkanie. Jest taka dość popularna uliczka w Hawanie, nazywa się Callejon de Hamel. To centrum kultury afro – kubańskiej, a obecnie – niestety – dość komercyjne miejsce. Pełno tam instalacji, murali; słychać muzykę w afrykańskich rytmach. Są też wanny, z których urządzono ławy do siedzenia, a część, wmontowaną w ściany ozdobiono podobizną Małego Księcia i cytatami wypowiedzi książkowego bohatera. Jest wesoło.

No więc na owej uliczce, przeciskając się przez tłum turystów natknąłem się na grupę Kubańczyków. Abel, Tońo i Bla wyglądali inaczej, zachowywali się inaczej. Byli inni. Zaczęło się od zdjęć, chciałem sportretować tę wesołą gromadę. Ale szybko padła propozycja nagrania, z prośbą, a raczej warunkiem, że owe nagranie pojawi się na Youtube. Cóż, nie mogłem odmówić. I tak powstał ten kubański freestylowy kawałek. Panowie, do których dołączyli dwaj inni, improwizują. Całość trwa 10 minut.

Łamię zasadę „60 sekund w podróży”, ale wydaje mi się, że warto. Jeśli dotrwacie do końca – a trzeba – zobaczycie też zdjęcie, efekt „sesji” i spotkania.

Zapraszam Was też do subskrypcji kanału „Fotograf w podróży”. O, tutaj – klik.

A może to Cię zainteresuje?