Pin It

Biję się w pierś, sam o tym pisałem. Ostrzegałem by tak nie robić.

 

Trudna jest praca fotografa w podróży. Zwłaszcza gdy wyjazd zawodowy, gdy trzeba przywieźć zdjęcia do publikacji. Tworzę wówczas listę miejsc, ustalam szczegóły dotarcia, czasy, pory, kadry. I jadę. Z resztą kto ciekaw niech poczyta o tym jak to robić w mojej książce – „Fotograf w podróży„. W efekcie przywożę zdjęcia, które nadają się do publikacji, są elementem ilustracyjnym tekstu w podróżniczych magazynach. I niby dobrze. Ale nie do końca. Bo mimo tego, że każdy w miarę rozgarnięty fotograf ulegnie pokusie fotografowania miejsc i rzeczy, które są albo rozpoznawalne albo charakterystyczne,  to czasem warto skoczyć w bok. Chociaż sam przed tym ostrzegałem…

Tak po prawdzie, to kusi mnie fotograficzna awangarda. Kusi wyrwanie się ze schematu, który buduje zestaw tekst + zdjęcia. Kusi mnie by uciec z aparatem z miejsc znanych z tego, że są znane, ładnych bo są znane i zgłębić miejsce przez zupełnie inny, fotograficzny pryzmat. Złamać zasady. Skupić się na detalu, albo na czymś całkiem nieoczywistym.

Bo gdybym nie napisał, że poniższe zdjęcia to ilustracje Bejrutu – zorientowalibyście się? Ba, czy rozpoznalibyście w której to części świata? 

Serge Najjar fotografował Bejrut w każdą sobotę. Wsiadał w auto, jechał. Podążał za światłem i poszukiwał abstrakcyjnych linii, kształtów, plam. Szukał oryginalnej i nietypowej jak na Bliski Wschód architektury z okresy lat 50-tych i 60- tych minionego wieku. Co z tego powstało? Zupełnie oryginalny, awangardowy obraz miasta, jego wycinka. Czysta abstrakcja. I człowiek, który stanowi część tej układanki. Serge znalazł miejsca, które wydawały się nieciekawe, nudne. nie było w nich nic, na co warto by zwrócić uwagę. Zadał sobie pytanie: jak cienka jest linia pomiędzy sztuką, architekturą i rzeczywistością?

Jaki z tego morał? Że warto łamać zasady, warto szukać i uciekać z przetartych szlaków na rzecz tych zupełnie nieprzetartych, nowych. Bo zdjęcia, które wywołują piękne emocje to takie fotografie, które zaskakują nas oryginalnością ujęć i miejsc, a nie sznytem nadanym w komputerowej obróbce.

Wszystkie fotografie Serge Najjar.