Pin It

Wielokrotnie jestem pytany o moich ulubionych fotografów, takich, którzy mnie inspirują. Od wielu lat na pierwszym miejscu stoi on. Anton. 

Pewnie ktoś się zdziwi – cóż ma Corbijn do fotografowania w podróży? Ano nic. W teorii. Bo w praktyce bardzo dużo. Warsztat Corbijna to świetna nauka dla każdego, kto ma ambicje, kto może chciałby nieco wyjść poza schemat, uciec od ogarniającej fotografię estetyzacji rodem z fotoszopa. Corbijn uwielbia brud, kontrasty. Nie lubi sztampy, uwielbia prostotę. I to moim zdaniem siła jego fotografii. Obiecuję, o czasu do czasu na blogu pojawią się teksty i zdjęcia, które z estetyką fotografii w podróży niewiele wspólnego mieć będą. Ale dla otwartego fotografa, który nie boi się pójść nieco pod prąd wniosą wiele.  I już.

Poniższy tekst powstał już dość dawno, uzupełniłem go nieco, zaktualizowałem. W pierwotnej postaci został wydrukowany w tygodniku Przekrój. Miłej lektury!

————

BxxU6aOCQAAdQgO

Joy Division. Od fotografowania tego zespołu wszystko się zaczęło.

Na korkowej tablicy w londyńskiej pracowni Antonego Corbijna, holenderskiego fotografa, wisi kartka faksu, na której ktoś odręcznie skreślił kilka zdań i podpisał – Twój David. Obok, kilka pocztówek w tym jedna z wyraźnym podpisem – Bono. Dalej, na ścianie wielki, olejny obraz na płótnie – wymalowany pędzlem schematyczny krzyż w dwóch kolorach – niebieskim i czarnym.

Właśnie z tym obrazem pod pachą Corbijn pojawił się w 1989 w roku biurze Daniela Millera, menedżera Depeche Mode. Zanim jednak obraz trafił na okładkę jednego z najlepiej sprzedających się singli Depeszów – „Personal Jesus”,  David (Bowie) zaczął wysyłać osobiste faksy, zaś sam Corbijn mógł dyktować gwiazdom, co ma być na okładach ich płyt, musiało upłynąć trochę czasu.

Ta niesamowita historia błyskawicznej kariery obecnie najbardziej wziętego fotografa gwiazd zaczęła się w 1972 roku w maleńkiej, holenderskiej miejscowości Strijen. Siedemnastolatek, z pożyczonym od ojca, protestanckiego pastora, aparatem fotograficznym wybrał się na koncert lokalnej kapeli – Solution. Zrobił zdjęcie, które było na tyle dobre, że zostało opublikowane w lokalnej gazecie.

– Spodobało mi się – mówi Corbijn – ale ani nigdy wcześniej ani później nie było już tak łatwo.

 Z falą

W ‘79 roku, na fali post punkowej rewolucji, z winylowym „Unknown Pleasures” ulubionego Joy Division wyruszył do Londynu. Namówił go do tego przypadkowo spotkany, jeszcze w Holandii, redaktor z kultowego magazynu muzycznego New Musical Express.

– Przyjedź do Anglii, damy ci pracę – powiedział, a że ja – zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym – zawsze kierowałem się intuicją zdecydowałem się na wyjazd – mówi Corbijn. Kiedy pojawił się w londyńskiej redakcji magazynu w oczach znajomego redaktora zobaczył zaskoczenie, potem zakłopotanie. W końcu oprowadził mnie po biurze pytając, kto chce dać mi pracę – Hej, to jest gość z Holandii i jest bardzo dobry! – nikt nie zareagował – wspomina Corbijn.  Jednak ktoś odpowiedział, że jest praca, której nikt nie chce wziąć – gdzieś na placu w Londynie gra Bill Haley, którego trzeba sfotografować. Zdjęcie, które zrobiłem musiało być wielkie – wspomina ze śmiechem Corbijn –  bo już tu zostałem. Za jakiś czas ktoś nie mógł gdzieś pojechać, wysłali Corbijna. Pierwsze zdjęcie na okładkę magazynu zrobił po 3 miesiącach od wylądowania w Londynie. W 1983 roku Corbijn został głównym fotografem NME. Od tamtego czasu minęło ponad 30 lat i dziś artysta nie narzeka na brak zajęcia. Każdego tygodnia dostaje oferty, które zazwyczaj… odrzuca. Nie chce fotografować tych, z którymi nie łączą go emocje. Od samego początku kariery fotografa ma listę artystów, których chce sportretować. Przed obiektyw stawia osoby zazwyczaj tak, jak chodzą na co dzień, unika studia i światła innego niż zastane. Najczęściej robi zdjęcia czarno- białe lub monochromatyczne. Czasem używa koloru, ale zazwyczaj jest on wyprany, taki „orwowski” jak powiedzielibyśmy dziś; zdjęcia mają duże ziarno, są mocno kontrastowe zaś fotografowany staje zazwyczaj na jakimś tle. Za dobrym tłem czy plenerem Corbijn jest w stanie zjechać cały świat. Szukając pleneru na zdjęcia do najpopularniejszego albumu U2  „The Joshua Tree” dotarł do Los Angeles.

cats3

„The Joshua Tree” grupy U2- tytuł wymyślił sam Corbijn.

Jeszcze w czasie, kiedy grupa pracowała nad nagraniami rozmawiałem z Bono, który sugerował mi pustynie – wspomina Corbijn. – Myślałem od Afryce, ale do klimatu nowego albumu, który nie miał jeszcze nazwy, bardziej pasowała Ameryka. Któregoś dnia opowiedział Bono o Joshua Tree, drzewie Joshu’ego, roślinie, którą widział niedaleko Los Angeles potencjalnie nadającą się na okładkę płyty. Na następny dzień Bono zadzwonił i powiedział – Mam, „The Joshua Tree”, to będzie świetna nazwa na album! Tym samym Corbijn został autorem jednej z najbardziej rozpoznawalnych okładek płyty U2 i zarazem jej tytułu. Artysta jest autorem chyba wszystkich okładek płyt i większości zdjęć U2.

7 minut z Miles’em

70_temp_gal_anton-corbijn-marianne-faithfull

Marianne Faithfull, bez oporów.

Portrety znanych ludzi a’la Corbijn to połączenie reportażu z fotografią studyjną. – Moją największą obawą było zawsze, że fotografuję idee, pomysł, a dopiero później osobę – zwierza się artysta – Dlatego zawsze staram się wczuć się w fotografowaną osobę, poznać ją – dodaje. Marianne Faithfull, 70 – letnią już, byłą partnerkę Micka Jaggera, Corbijn sportretował 1990 roku w hotelowym pokoju, siedzącą z filiżanką kawy, przy stole, w samym biustonoszu. W ustach trzyma zapalonego papierosa, a mocno pomalowane powieki ma półprzymknięte. David Bowie na zdjęciu z 1980 roku, zrobionym w teatralnej garderobie, po zakończeniu przestawienia „The Elephant Man” stoi ubrany jedynie w bawełnianą przepaskę na biodrach z dłońmi złożonymi na piersi. Zamyślony patrzy przed siebie, a w oczach i pozie ma coś niewinnego i wzruszającego. Finalnie zdjęcie trafiło na okładkę albumu „Famouz”, podsumowującego dorobek Corbijna z lat 1975- 1988.

david_bowie1

David Bowie w teatralnej garderobie.

Inne zdjęcie pokazuje Miles’a Davisa zakrywającego dłońmi twarz. W 1985 roku, w Montrealu byłem jednym z wielu fotografów, którzy chcieli zrobić zdjęcie Davisa. Miałem 6 czy 7 minut – wspomina Corbijn – poprosiłem Miles’a żeby zakrył rękami twarz i zrobiłem zdjęcie. Warto wiedzieć, że wspomniana fotografia Davisa, mocno przypomina tę słynną z okładki płyty TUTU, wykonaną przez Irvinga Penn’a… kilka lat później.

anton-corbijn-miles-davis-1985

7 minut z Miles’em Davis’em

Kylie Minogue została sfotografowana w stojąc w oknie domu fotografa. Zachowane w niebieskiej kolorystyce zdjęcie pokazuje dość skromnie ubraną wokalistkę, trzymająca w ręce słuchawkę telefonu, z niepokojem wyglądającą przez okno.

corbijn-kylie

Kylie Minogue a’la Hitchcock

– To zdjęcie zrobiłem zainspirowany twórczością Hitchcock’a – przyznaje Corbijn – Kylie ma dużo pozytywnej energii, ciężko zrobić jej złe zdjęcie – dodaje artysta. W 1997 roku sfotografował Cameron Diaz – aktorka, siedzi we wnętrzu limuzyny, na jej kolanach głowę trzyma Ewan McGregor – znany m.in. z filmu Trainspoting. Zdjęcie znalazło się w autorskim albumie Corbijna „33 Still Lives”.

corbijn-cameron_diaz-large

Cameron Diaz i Ewan McGregor

Artysta bardzo starannie wybiera plener, gdzie dana osoba ma być fotografowana – Tak, szukam takiego miejsca, w którym czuję, że będzie ok. – mówi Corbijn. – Dla mnie jakiś żywopłot czy kawałek muru bardziej kojarzy się np. z Paryżem niż słynna wieża Eiffla – dodaje. Tak samo starannie dobiera porę dnia. Wielokrotnie już portretowanego wokalistę REM, Michael’a Stipe’a, ściągnął z łóżka o 6 rano tylko dlatego, że akurat było odpowiednie światło. Corbijn unika fotografii pokazujących muzyków z instrumentami. Wyjątek stanowi zdjęcie Elvisa Costello, wykonane w 1977 roku w amsterdamskim hotelu – muzyk z gitarą, zamyślony, leży na hotelowym łóżku. To najmocniejsze zdjęcie, jakie wykonałem, podsumowujące okres mojej holenderskiej kariery  – wspomina Corbijn.

Elvisa Costello,

Elvis Costello

Do dziś uzbierała się całkiem spora kolekcja sportretowanych gwiazd, min.: Depeche Mode, REM, Massive Attack, Bono i U2, Nicolas Cage, Nick Cave, Naomi Cambel, Herbert Gronemeyer, Kurt Cobain, David Byrne, Brian Eno, Tom Waits, Skin, Elvis Costello, Johnny Depp, Lance Armstrong, Bruce Springsteen, Metallica, Tricky, czego efektem jest kilka albumów w tym ten najważniejszy „Star Trak” z 1996 roku. Album pokazuje moją twórczość z lat 89 – 96, już nie tylko muzyków, ale i aktorów, reżyserów, modelki, malarzy i pisarzy – mówi Corbijn.  Z okładki wydawnictwa mierzy w czytelnika  wskazującym palcem Clint Eastwood.

Osobisty Jezus

anton-corbijn-dave-gahan-1992-1348260132_org

Przyznam Wam się bez bicia: na Corbijna trafiłem przez Depeche Mode. Od wielu lat jestem fanem zespołu. W zasadzie to chyba… najważniejszy band w moim życiu. A zdjęcie wokalisty Dave’a Gahana w 100% oddaje klimat i płyty (Songs of faith and devotion) i przewrotnego klimatu, jaki wiąże się z twórczością DM.

Jednak od wielu lat Corbijn najmocniej związany jest z Depeche Mode i U2. Jego współpraca z Depeche zaczęła się w 1981 roku. Zrobiłem kilka zdjęć do NME i nic nie wskazywało na to, że nasze drogi skrzyżują się jeszcze, nie podobała mi się ich muzyka – wspomina artysta. W 1985 roku dostał propozycję nakręcenia teledysku do utworu Never Let Me Down Again.

– Zdecydowałem się to zrobić tylko dlatego, że nawet podobał mi się ten kawałek. Poza tym miałem okazję wyjechać do Stanów – mówi Corbijn. Własną kamerą nakręcił czarno – biały clip, który stał się przyczynkiem do długoletniej współpracy artysty z brytyjskim bandem. Bardzo szybko Corbijn wypracował sobie mocną pozycję. Śmiało można powiedzieć, że ascetyczny, czarno biały wizerunek Depeche to właśnie jego zasługa. Setki zdjęć, które od lat krążą po magazynach muzycznych i Internecie to w prawie 100% jego dzieło tak samo jak  – począwszy od płyty „Violator” wszystkie okładki singli i albumów oraz większość teledysków. W Depeche najbardziej ceniłem sobie to, że nie bali się eksperymentów – mówi Corbijn – kiedy przychodziłem do nich nawet z najbardziej dziwnym pomysłem – chociażby z obrazem na okładkę „Personal Jesus” – mówili: Ok. Raz, nieśmiało, zaproponowałem im zdjęcia w plenerze, w Hiszpanii, tylko dlatego, że lubię tamtejsze światło. Po kilku dniach lecieliśmy do Hiszpanii… W czasie wciąż trwające współpracy Corbijna z Depeche artysta nie raz zaskakiwał niezwykłymi pomysłami. Do jednego z hitów „Enjoy The Silenie” zdjęcia kręcone były prawie na każdym kontynencie. Frontmana grupy, Dave’a Gahana, ubrał w królewską koronę, płaszcz z rosomaków, dał pod pachę plażowy leżak i zmusił do spacerowania – począwszy od skalistych klifów, przez zielone pola Walii po alpejskie lodowce. „Wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, wszystko, czego pragnąłem jest tu, w moich ramionach” – śpiewał przemierzając najpiękniejsze krajobrazy ziemi Gahan, klnąc pod nosem pomysł Corbijna. – Wszyscy świetnie się bawili, a na tym pieprzonym lodowcu korona przymarzała mi do łba – wspomina ze śmiechem.

Cyniczne zestawienia jak w „Enjoy…” poruszanie się na krawędzie tego, co moralne, liczne metafory i porównania to właśnie świat wyobraźni Corbijna. We wspomnianym „Personal Jesus” artysta zagonił członków Depeche do…meksykańskiego domu publicznego, urządzonego gdzieś na prerii – „Wyciągnij rękę i dotknij wiary twojego osobistego Jezusa„ – śpiewa Gahan w otoczeniu ponętnych kurtyzan. Absolutny szczyt osiągnął Corbijn w „Walking in My Shoes”, utworze z najbardziej osobistego i kontrowersyjnym albumu Depeche „Songs of faith and devotion” Oparty min. na obrazach „Ogród ziemskich rozkoszy” i „Sąd ostateczny” holenderskiego malarza Hieronima Bosh’a kilkuminutowe dzieło to rarytas w kategorii krótkich form filmowych. „Spróbuj postawić się w mojej sytuacji” – śpiewa uzależniony od narkotyków Gahan, który niewiele wcześniej – i to  nie w filmie a w rzeczywistości – został odratowany po kolejnej próbie samobójczej.

Długowłosy, pokazany w czerwonej, przepalonej aureoli wygląda jak Chrystus z grafik Warhola. „Spróbuj postawić się w mojej sytuacji, potkniesz się na moich krokach” – śpiewa, kiedy czarnoskóra zakonnica całuje księdza, jeżdżąc z nim na… łyżwach. Corbijn nigdy nie stronił od religijnych aluzji. I tak samo jak Martin Gore, lider i autor tekstów Depeche Mode zawsze widział religijność i jej symbole w dość kontrowersyjny sposób. W utworze „I feel you” do obnażającego się Gahana zbliża się zalotnie uśmiechnięta kobieta, z przerzucona przez szyję stułą…

Zakazane teledyski

Zdarzało się, że teledyski artysty budziły kontrowersje, ba – były nawet ściągane z wizji. W „ Heart Shaped Box” Nirvany mała dziewczynka w uniformie Ku Klux Klanu, próbuje zerwać z drzewa wiszący tam ludzki płód. Obok stoi krzyż, na który wdrapuje się starzec i pozwala ukrzyżować. „Hej, poczekaj! Mam nową skargę. Na zawsze w długach za twoje bezcenne rady!” – wykrzykuje do niego Cobain.

MTV nie za bardzo chciało emitować clip zaś teledysk Depeche Mode „In Your Room”, w którym Gahan przywiązany za nadgarstki do oparć fotela, szarpiąc, próbuje się uwolnić – był wręcz zakazany. – MTV uznała tę sekwencję za scenę tortury – wspomina Corbijn. – Clip dla Nirvany to najmocniejsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłem – podsumowuje. Najśmieszniejszy teledysk jaki wyszedł spod reki Corbijna to „Hero of the day”. Artyście udało się roztopić śmiertelnie poważny wizerunek Metallicy duża dawką humoru rodem z telewizyjnych sitcom’ów. W skądinąd poważnym „One” U2 muzycy występują w przebraniu drag queen. – Szczerze mówiąc, nigdy nie chciałem robić teledysków – wspomina początki swej kariery Corbijn – To inni pchnęli mnie do tego, ponieważ robiłem już i okładki płyt i zdjęcia. Na samym początku kariery Robert Plant zaproponował artyście nakręcenie teledysku do kultowego „Stairway to Heaven”. W swej wizji Corbijn widział Plant’a wspinającego się po drabinie na chmurę, na której siedzi dinozaur. Kopniakiem, muzyk miał wysłać zwierzaka w kierunku niebios… Teledysk nigdy nie został zrealizowany.

Być kimś

Artysta ani na chwilę nie zapomniał o swoich korzeniach. Dla Anglików czy Amerykanów zawsze jest holenderskim fotografem ze śmiesznym akcentem. Zwracając się twarzą do przeszłości wydał w 2002 roku dość przewrotny album „a somebody, strijen, holland”.

– Kiedy dorastałem Beatlesi grali w Holandii, a wszędzie dookoła wyrastały zespoły rockowe. Z okna mojego domu na małej, holenderskiej wyspie świat wyglądał ekscytująco – wspomina Corbijn. Niestety, wówczas nie było szans, żeby któraś z gwiazd tu przybyła. Dlatego wybrał 21 artystów, którzy wywarli największy wpływ na jego twórczość i… upodobniwszy się do nich strojem, makijażem i fryzurą sfotografował sam siebie w onirycznych plenerach okolic Stryjen. Możecie zobaczyć mnie, zdesperowanego, pragnącego tego ekscytującego świata – pragnącego być kimś – opowiada o albumie –  to jednocześnie śmieszne i poważne, zobaczyć mnie Hendrixem, Joplin, Marley’em czy Lennonem. To najbardziej osobista i konceptualne dzieło, jakie stworzyłem – zwierza się fotograf.

right-gallery-2

Cenię Corbijna z ogromny dystans do samego siebie. Tutaj w roli Elvisa Presleya, zdjęcie z albumu „a somebody, strijen, holland”.

Idąc za ciosem, Corbijn zrealizował multimedialny projekt na DVD “The work of Anton Corbijn” na którym zebrał wersje reżyserskie zrealizowanych przez siebie, ulubionych wideoklipów. Ukazał się też album „U2 & I” podsumowujący prace Corbijna z U2 i  film biograficzny o Ianie Curtisie, wokaliście Joy Division. Oparty na książce „Touching From A Distance”  autorstwa wdowy po wokaliście został wyreżyserowany przez Corbijna. Tym samym historia zatoczyła koło – zdjęcia Joy Division były pierwszymi, profesjonalnymi fotografiami wykonanymi przez Corbijna, teledysk do utworu „Atmosphere” – jednym z pierwszych clipów, a realizowany właśnie film będzie pierwszym długometrażowym w portfolio artysty.

Ps. Od czadu gdy napisałem ten tekst Anton Corbijn nakręcił dwa kolejne świetne filmy: The American i Most wanted man. Każdy kto poważnie myśli o fotografii i filmowaniu powinien zobaczyć te filmy przynajmniej dwa razy: raz bo są świetne, dwa bo rewelacyjnie tam widać co się dzieje gdy dobry fotograf stanie za kamerą. Zwróćcie uwagę na kadry, miejscówki w których filmowano, prowadzenie kamery… Mistrzostwo.


Więcej zdjęć autorstwa Antona Corbijna zobaczyć możecie na mojej tablicy w serwisie Pinterest:

Obserwuj tablicę Anton Corbijn należącą do użytkownika Piotr Trybalski.

Wypowiedzi Antonego Corbijna pochodzą z wywiadów i rozmów z artystą, zamieszczonych na wydawnictwach DVD: „Devotional”, „One Night in Paris” Depeche Mode, biografii Depeche Mode autorstwa Steva Malinsa, wstępu do albumu „Star Trak” autorstwa Briana Eno, strony internetowej Corbijna oraz wywiadów udzielonych dla fan clubów U2 i Depeche Mode oraz czatów internetowych z artystą. Wszystkie zdjęcia (c) Anton Corbijn  www.antoncorbijn.com/

A może to Cię zainteresuje?